Wyszukiwanie

Gildia Fantastów
Stopka redakcyjna
Gildie
  DVD
Nowa Gildia
O nas...
Wywiad z Andrzejem Ziemiańskim
Ostatnia aktualizacja: 25 lutego 2003



Edyta Muł-Pałka:  Jedna rzecz mnie zastanawiała mocno podczas lektury powieści i od tego może zacznę. Dlaczego skoro tytuł nosi nazwę Achaja bohaterka tytułowa występuje w jednym z trzech wątków bynajmniej nie dominującym, a nie ma żadnej informacji czy mamy do czynienia z cyklem o tytule Achaja czy to po prostu pierwszy tom cyklu o nazwie, którą kiedyś poznamy, noszący tytuł Achaja?

Andrzej Ziemiański:  To nie do końca tak. W drugim tomie wyjaśni się dlaczego wątek Achai jest dominujący w całej powieści. Przez splot przypadków została wmieszana w ciąg zdarzeń, które totalnie odmienią jej świat. Staną się przyczyną upadku antyku. To świat bez średniowiecza. Starożytne cywilizacje trwają więcale zmian nie da się powstrzymać. Powoli zaczyna się zupełnie inne myślenie, inny sposób postrzegania świata i Achaja w tym uczestniczy. Na sobie doświadcza kosztów tych przemian. Świat staje się zupełnie inny - nie przez horror średniowiecza, jak u nas - ale przez powolną ewolucję co jednak jest równie bolesne jak nasza historia. A ponieważ ona sama musi to wszystko przeżyć, więc ona właśnie, a nie architekci jak Zaan czy Biafra, została główną bohaterką.
A poza tym łączę z nią pewne plany na przyszłość... 


Skąd i dlaczego tyle brutalności w powieści?

Powieść jest o prawdziwym świecie. Dotyczy wydarzeń, które i u nas mogłyby mieć miejsce. To przecież w jakimś sensie prawdziwa cywilizacja, podobna do naszej. A pisząc o ludziach takich jak my nie sposób udawać, że nie było Auschwitz, Gułagów, masowych rozstrzeliwań, czystek etnicznych, bombardowań cywilnych domów, napalmu nad wioskami i tak dalej... Jesteśmy światem bardzo brutalnym, kaleczącym więzi między ludźmi, twardym, wrednym i zabójczym - choć skrzętnie usiłujemy to ukrywać. A ja po prostu nie ukrywałem niczego...


Dlaczego książka nie zawiera informacji o tym, że znajdują się w niej brutalne treści? Po pobieżnym zerknięciu na tylną stronę okładki (co zwykle robi czytelnik w księgarni) można odnieść wrażenie, że czeka na nas jakaś miła space fantasy lub coś w tym stylu?

Dlaczego książka nie zawiera informacji o tym, że znajdują się w niej brutalne treści? Myślę, że odpowiedź jest prosta. Wydawca nie chciał AŻ TAK reklamować powieści. Każdy dopisek w stylu: "Trzeba mieć osiemnaście lat, żeby czytać tę książkę" spowodowałby pewnie gwałtowny wzrost zainteresowania właśnie w grupie czytelników poniżej osiemnastu lat.
Pamiętam jak swego czasu w USA pewna grupa czytelników spaliła publicznie książki Vonneguta jako nieodpowiednie dla młodzieży. Nie wiem kto opłacił tych "czytelników", ale mniej więcej od tamtego okresu możemy mówić o wzroście popularności tego autora...

Trochę to wykrętna odpowiedź

Jest wykrętna, ale jest też prawdziwa. W kioskach szczególnie widać kto kupuje wszelkie pisma opatrzone ostrzeżeniem "Tylko dla dorosłych". Niezbyt często są to ostrzeżenia prawdziwe. Zresztą nie ja jestem od rozstrzygania co jest dla dorosłych, a co nie jest. Seks i miłość jest dla dorosłych, a wojna, przemoc i brutalność już dla wszystkich w każdym dzienniku?

Zasugerowałabym opinię, że do Achai najbardziej pasuje określenie dark fantasy, acz to i tak nie oodaje w pełni jej istoty. Przyjmując jednakże to nazewnictwo nie odnosi Pan wrażenia, że ta powieść znacznie przesuwa, powiększa granice polskiego dark fantasy?

To naprawdę nie jest fantasy i stąd pewnie wszystkie zastrzeżenia co do brutalności. Powieść jest dokładnie taka, jaki jest nasz świat. Oczywiście można przeżyć życie będąc zadowolonym z siebie urzędnikiem, któremu nieźle się wiedzie i nie spotykają go żadne nieszczęścia i rozczarowania. Ale o takich ludziach raczej nie pisze się powieści. Nie byłyby ciekawe.

Skoro to nie fantasy to gdzie są te elementy science fiction? Feliks Kres na ostatniej stronie okładki Achai podpisuje się pod zdaniem, że to powieść "łącząca elementy science fiction z klimatem fantasy".  Jak Pan jako autor zaklasyfikowałby Achaję t 1?

Feliks Kres idealnie odkrył sens tej powieści. Achaja to nie fantasy. Nie można dać się zwieść temu, że tam są walki na miecze, czarownicy, księżniczki i królowie. Nasza historia jest taka sama, a nikt nie nazywa jej fantasy. To czyste science-fiction. Akcja rozgrywa się na innej planecie,według pewnego planu, a księżniczki i czarownicy... U nas też te dwie profesje były (i są nadal), a nie jesteśmy światem w stylu fantasy.

Ilu tomów opowieści doczekamy?

Plan minimum to dwa tomy. Mam co prawda obmyślony ciąg dalszy ale akcja będzie się już rozgrywać za tysiąc lat. Przy czym, wbrew pozorom, nie oznacza to rezygnacji z kilku głównych bohaterów.


Co sprawiło, że po dłuższej przerwie stworzył Pan kilkutomowy cykl?

Ta dziesięcioletnia przerwa nie była tak do końca okresem całkowitego milczenia. Napisałem powieść mainstreamową Miecz Orientu, która ukazała się na łamach "Twórczości". A potem... pisałem Achaję. Ta książka naprawdę powstawała długo, dojrzewała, powoli układała się w umyśle.


Kiedy więc następna część?

W pierwszej połowie roku, prawdopodobnie. Nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie. Do zakończenia samej historii pozostało mi już bardzo niewiele. Ale wydawca, Fabryka Słów, potrzebuje trochę na opracowanie merytoryczne, redakcję i korektę. Myślę jednak, że zakończenie tej historii zaskoczy Czytelników.

Dowiedziałam się, że robiony jest dodruk Achai. Czy spodziewał się Pan tak szybko tak dużego zainteresowania książką?


Jej błyskawiczny sukces jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Nie sądziłem, że tak szybko będzie się sprzedawać. To sprawia, że czuję większe obciążenie kończąc drugi tom. Ale też czuję się o wiele lepiej kontynuując tę historię - ponieważ wiem, że wiele osób ją czyta.

Życzę zatem powodzenia w pracy nad kolejnym tomem i przynajmniej równie dużego zainteresowania jak w przypadku Achai t. 1. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również

 


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zdjęcia Andrzeja Ziemiańskiego pochodzą ze spotkania z autorem we wrocławskim sklepie "Centrum Gier BARD" 13 grudnia 2002 roku.

Autorem ilustracji do książki, opublikowanych za zgodą wydawcy - Fabryki Słów,  jest Dominik Broniek.