Ostatnia aktualizacja: 2 maja 2002
Autor: Ceti
Gracze
Widać wyraźny wpływ udziału polskich graczy w różnych premiere events (szczególnie Grand Prix), a także grę na MTGO. To pierwsze nauczyło ich dyscypliny w zachowaniu, w komunikacji z przeciwnikiem, unikanie błędów technicznych. W tym roku odnotowaliśmy zaledwie 5 błędnych spisów (na 278). Możliwość taniego draftowania poprawiła umiejętności graczy, którzy do tej pory znajdowali się nisko w rankingu.
Jednocześnie te Mistrzostwa ukazały słabą formę "pewniaków" - Pawła Karaszewskiego, Radka Gromko i wielu innych nie zachwyciło swoją formą.
Gdy Przemek Oberbek po 8 rundach był niepokonany, wszystkim się wydawało, że w końcu to jego rok. Jednak przegrane z Marcinem Lichniakem i Adrianem Brzegowym zmusiło go do ID w ostatnich dwóch rundach i wejście na piątej pozycji do finałów. W finałach znowu spotkał się z Adrianem i poległ 3:0, tracąc kolejną szansę na Mistrzostwa Polski.
Sędziowie
Wbrew moim obawom, które pojawiły się w połowie judge call, udało się skompletować duży zespół sędziowski. W sumie kadra sędziowska liczyła sobie 26 sędziów (w tym Kuba, który prowadził egzaminy sędziowskie i Andrzej, odpowiedzialny za wpisywanie wyników oraz sędziowie główni side-eventów - Paweł i Mario).
Sędziowie "poziomowi" mieli sędziować dwa dni na main event, kandydaci dzielili swój czas pomiędzy Mistrzostwa i turnieje poboczne. Osoby sędziujące w głównym turnieju zostali podzieleni na trzy zespoły pod kierownictwem doświadczonego sędziego. Pierwszego dnia byli to Andrzej Cwalina, Witek Wachowiak i Michał Kozina, drugiego Andrzej Cieślak, Andrzej Grygo i Jacek Zniszczoł. (Ciekawa jest ilość Andrzejów wśród sędziów). Pod ich kontrolą turniej przebiegał w miarę spokojnie, choć drugiego dnia dało się zaobserwować małe zgrzyty - niektórzy muszą trochę jeszcze popracować nad umiejętnościami zarządczymi.
Widać natomiast, że sędziowie są już obyci z materią sędziowską - bez wątpienia pomocna okazała się praca na różnych GP. Wydaje mi się, że osiągnęliśmy masę krytyczną w ilości sędziów, teraz tylko trzeba zadbać, żeby sędziowie się rozwijali i służyli dobrym przykładem kolejnym kandydatom.
Main event
Jak już pisałem wcześniej, turniej był bardzo spokojny. Jedyny problem wynikł przy rozdawaniu landów. WotC nie przysłało ich wbrew zapowiedzi, mimo tego ISA przygotowała ich zapas, wystarczająco na jeden draft. Niestety, część osób nie zrozumiała tego i wbrew naszemu apelowi nie oddała landów po 3 rundzie. Spowodowało to wybitny deficyt wśród basiców.
Side-events
Ruszyły z wielkim pędem już piątek wieczór. Sam Grinder liczył sobie 63 osoby! Liczne turnieje toczyły się w nocy i przez całą sobotę. Jedynie w niedzielę gracze trochę odpuścili część pewnie wyjechała, reszta była zmęczona.
Rulings
Wprawdzie dostało mi się za zakaz używania metalizowanych koszulek, to każdy kto je widział, musiał przyznać rację tej decyzji. Na szczęście nie było osób "opornych".
Chyba wszyscy na turnieju słyszeli też o Nowym Gambicie Karasia. Po wykonaniu zwycięskiego ataku, wyciągnął on rękę do przeciwnika i "zaproponował" remis; przeciwnik oczywiście się zgodził. Po dokładniejszej konsultacji, stwierdziłem, że Paweł kierował się nieprawdziwą informacją jawną (stan życia przeciwnika), co skierowało go do takiego podsumowania meczu.
Doszło też do jednej dyskwalifikacji, gdy u jednego z graczy znaleziony bardzo mocno znaczone karty. Problem był na tyle poważny, że dało się je rozróżniać po dotyku. Tu nie było wątpliwości - DQ.
Do zobaczenia za rok!