Ostatnia aktualizacja: 18 sierpnia 2002
Opracował: Grzybek
Pół roku temu krążyły już plotki, że Virus zamierza zorganizować konwent. Mało kto z fanów podchodził poważnie do tych plotek. Jednak na Teleporcie 2002 wielu uczestników konwentu zostało oficjalnie poinformowanych o bydgoskiej imprezie a kilka dni po gdańskim konwencie pojawiło się w sieci i Kawaii'u oficjalne info o bydgoskim konwencie "reANIMation".
Dnia 10 sierpnia 2002 w Bydgoszczy rozpoczął się konwent "reANIMation". Ponieważ praca zarobkowa nie pozwoliła mi pojawić się z samego rana przybyłem do Bydgoszczy w okolicach godziny 17:00. Na dworcu zastałem grono moich przyjaciół, którzy w rzęsisty deszcz postanowili mnie zaprowadzić do miejsca docelowego - budynku konwentowego. Ponieważ orientuję się trochę w Bydgoszczy zauważyłem, że szkoła w jakiej odbywa się impreza usytuowana jest w pobliżu bardzo niebezpiecznych dzielnic, co nie wróżyło niczego dobrego.
Sama szkoła nie wyglądała źle. Z jednego okna zwisał kawałek płótna z napisem "reANIMation" a i tak wielu uczestników nagminnie mówiła, że to kolejne "Manga Natsu".
W progu drzwi czekał stolik rejestracyjny gdzie dostępne były nietuzinkowe IDiki konwentowe, osiągalne w trzech kolorach. Wykonano je ponadto w bardzo estetyczny sposób. Niebieski - dwudniowy dostępny był w cenie 25 złotych, żółty był dla gości i prasy a czerwony dla organizatorów. Do Identyfikatorów dołączano informator, który można było sobie na przykład zawiesić na pasku od spodni czy ręku.
Po wejściu na teren szkoły zauważyłem sporo fanów. Prawdę powiedziawszy nie sądziłem, że będzie ich tam tak wielu ( około 200 ). Przyjaciele zaprowadzili mnie do sleepingroomów, czyli klas lekcyjnych na ostatnim piętrze budynku. O dziwo miejsca było tam sporo a ład i porządek towarzyszył nam prawie przez cały konwent.
Z okna sleepingroomu zaobserwowałem zaparkowanych kilkanaście samochodów policyjnych. Zostałem również poinformowany, że obok szkoły znajduje się izba wytrzeźwień i szpital. Od razu poczułem się bezpieczniej pod każdym względem.
Około godziny 18:00 kiedy przestało siąpić zaczęła się nowatorska i brutalna konkurencja zlewania człowieka przebranego za Pikachu wodą. Aby nie być zbyt brutalnym, nie udostępniono węża ogrodowego, a wyręczono się woreczkami napełnionymi wodą. Przebieraniec nie był chyba zadowolony ze swej roli...
Obok sleepingroomów znajdowało się pomieszczenie gdzie za darmo można było napić się herbaty i kawy. Nawet nie trzeba było mieć własnego kubeczka i łyżeczki... Mnie osobiście zaskoczyła uprzejmość dziewczyny, która obskoczyła mnie reklamując stoisko i pouczając w jaki to sposób zalać torebkę wodą. Szkoda, że w sklepach nie ma takiej obsługi...
W budynku oprócz wyżej wymienionych atrakcji można było zajrzeć do CopyRoomu, gdzie pracowały komputery i coś sobie przegrać. Ceny były zróżnicowane. Od kosztów nośnika do 15 zł. Niestety, osobiście nie udało mi się odnaleźć sprzedających Cdki...
Była też sala zaopatrzona w ledwo działający komputer, przeznaczona na konkursy i panele. W tej sali odbył się również konkurs "ShowIt", którego zasady były bardzo podobne do tych z telewizyjnych kalamburów. Dwuosobowe drużyny pokazywały hasło, a publiczność musiała je odgadnąć. Przy kalamburach bawiłem się dość dobrze. Scenki były bardzo zróżnicowane, konkurencja dreptała mojej drużynie po palcach a nagroda za pierwsze miejsce była symboliczna. No, ale przecież nie idzie się do konkursu aby coś wygrać, a żeby się dobrze bawić. Podtrzymałem również tradycję. Na każdym konwencie w Bydgoszczy brudze swoje białe spodnie, oczywiście w niezamierzony sposób.
Po tym konkursie przyszła pora na kolejne panele. Było ich dość sporo i przyciągały wielu uczestników. Duża popularnością cieszyły się panele o Lodossie oraz Final Fantasy.
Ciekawym posunięciem okazało się zrobić salę gdzie puszczano anime na życzenie. Salę tą nazwano rzeźnią i położono tam na podłodze pełno materacy. W sobotę nie miałem pojęcia i żadnych skojarzeń związanych z nazwą sali. Natomiast już w niedzielny poranek zaglądając do sali zacząłem chyba pojmować aluzję. Ludzie leżeli na materacach jak kupy pokrojonego mięsa a w powietrzu unosił się zapach wędzonki i czegoś zbutwiałego, że aż siekierę można było powiesić...
ClassicRoom to była klasa z krzesełkami i komputerem... Nagłośnienie nie było fatalne co mnie bardzo zaskoczyło bowiem trzy głośniki znajdujące się w salce były z różnych kompletów nagłaśniających. No ale przynajmniej puszczano tam naprawdę klasyki...
OrgRoom wyglądał jak prawie każdy konwentowy OrgRoom. Tyle, że tutaj było widać kłęby papierosowego dymu.
Organizatorzy pomyśleli również o posiłkach. Przygotowane więc "papuroom", gdzie w rozsądnych cenach można było zaopatrzyć się w posiłek.
MainRoom okazał się małą salą gimnastyczną. Organizatorzy zainstalowali tam dobrej klasy projektor, ale słabej klasy ekran. Głośniki chyba z braku wystarczająco długiego kabla były zamontowane z tyłu sali, co trochę przeszkadzało w oglądaniu anime, które nie da się ukryć w dużej mierze były nowym nabytkiem...
Po północy na MainRoomie odbyła się impreza urodzinowa Reiki. Organizatorzy za własne pieniądze zakupili 5 pizz i dużego szampana, którym opryskali część widowni. Nie zabrakło też ciasta domowej roboty oraz ściskanie klejącej się od szampana Reiki i składanie jej urodzinowych życzeń.
W niedzielę odbył się również cosplay, w którym wzięło udział 3 uczestników oraz Karaoke.
Nie wymieniłem wszystkich konkursów, paneli i atrakcji, lecz skupiłem się na tych ważniejszych i ciekawszych.
Podsumowując imprezę muszę przyznać, że organizatorzy dobrze radzili sobie z obowiązkami i szybko rozwiązywali zaistniałe problemy, jak przepalenie dwóch Gforców na początku imprezy. Budynek przeznaczony na konwent w moim mniemaniu był za duży i ciągle się miało odczucie, że większość fanów opuściła imprezę. Fani, aby nie dać o sobie zapomnieć, trzaskali nagminnie klasowymi drzwiami. Trzeba przyznać, że wychodziło im to wyjątkowo sprawnie i nawet nocą i z rana co chwilę było słychać donośne grzmoty.
Organizatorzy puszczali anime zgonie z planem, co niekiedy było wręcz absurdalne. Nocą podczas hentaii, na Mainroomie siedziały tylko cztery osoby...
Natomiast nadprogramowym punktem konwentu była nagonka na fanów spodni z trzema świecącymi paskami. Kilkunasto osobowy patrol uczestników konwentu i organizatorów udał się sprawdzić teren wokoło budynku a niewiasty obawiające się o mężczyzn, wzdychały wyglądając ze szkolnych okien. Scenka ogólnie bardzo wzruszająca a zarazem mrożąca krew w żyłach...
Niewiarogodny okazał się fakt, że oficjalne zezwolenie na spożywanie alkoholu i palenie tytoniu nie spowodowało jakiegoś pożaru czy też widoku zataczających się fanów po szerokich korytarzach budynku.
Konwent zaliczyć mogę do tych przeciętnych. Pojawiło się tam wiele nowych fanów, którzy godzinami oglądali anime ale dla starszej ekipy zabrakło innej rozrywki lub było jej stosunkowo mało. Jak na skromny budżet konwentowy udało się zrobić wiele rzeczy a organizatorzy zawsze służyli pomocą. Zapewne na kolejnej edycji "reANIMation" pojawi się więcej osób a i konkursy będą w większej ilości.