Wyszukiwanie

Imprezy mangowe
Manga i anime
Another Story about "ReANIMation next"
Ostatnia aktualizacja: 25 lutego 2003
Opracował: Ldath



Po tak pięknej i szczegółowej recenzji Grzybka nie będę was zanudzał kolejnymi szczegółami. Zostało mi bowiem miejsce tylko na niestandardowe sprawozdanie.

1. Wiemy już jak mniej więcej wyglądał ReANIMation next, jak każdy poważny konwent był on pełen takich atrakcji jak "Panele" - pozwalające nam podyskutować na różne tematy związane z naszym hobby, wszelakie sale "kinowe" i "telewizyjne" - dzięki którym możemy zapoznać się z najnowszymi i klasycznymi produkcjami (głównie) z kraju kwitnącej wiśni, "Copy Room" - obecnie standard w erze wszechobecnych PC'tów. Nie może też na konwencie zabraknąć "Konsolówki" - pograć trzeba oraz "Sleeping room'ów" - spać czasem też trzeba. O innych standardach nie trzeba pisać bo są znane. W ten sposób doszliśmy do pierwszego podsumowania.

Podsumowanie 1.

"ReANIMation next" - spełniał wszystkie wyżej wymienione wymogi konwentu.

2. Zajmijmy się teraz uczestnikami konwentu. Mimo dużych problemów jakie mieli organizatorzy z organizacją :> (ale o tym w punkcie 3), atrakcji było dużo i nie zaobserwowałem syndromów wielkiego znudzenia. Konwent był bogaty w ciekawe konkursy oraz imprezy. Gdyby jeszcze ochrona była trochę mniej drażliwa i zajmowała tym co do niej należy to nie miał bym żadnych uwag. Zresztą nie wiele brakowało a miał bym z nią starcie, na tym poletku organizatorzy bardzo się nie spisali. Wracając jednak do uczestników, mam bowiem kilka poważniejszych uwag. Najważniejsze jest to, że w sali głównej kinowej było zimniej niż w lodówce. Ludzie w kurtkach, swetrach i innych ciepłych dodatkach, twardo oglądali filmy. Jednym słowem - wyczyn godny podziwu. Konkursy były ciekawe i mocno rozkręcały uczestników. Zresztą zostały one opisane bardzo ciekawie przez Grzybka :>. Zawsze uważałem, że pomysłowość przede wszystkim. Panele też były ciekawe choć wziąłem udział tylko w jednym i to po części jako słuchacz a po części jako prowadzący.

Podsumowanie 2.

Na początku było kiepsko, bardzo kiepsko. Problemy organizatorów bardzo ujemnie wpłynęły na samym początku na publikę. Brak informatorów jeszcze pogarszał sytuację. Chyba mogę zacytować tu słowa Gargoyla na początku konwentu "jak by nie to, że można pić to konwent by był całkowicie do niczego". Większość uczestników była wkurzona na brak informatorów. To powinno chyba trochę dać do zrozumienia organizatorom jak ważna jest informacja. Gdy już udało się zdobyć informator łatwiej było zmienić zdanie. W końcu jednak konwent się rozkręcił. Chyba wszyscy wcześniej niezadowoleni zmienili zdanie bowiem nie zaobserwowałem pod koniec konwentu nikogo niezadowolonego z tego, że przyjechał.

3. Jak wyglądała organizacja konwentu? To jest naprawdę dobre pytanie :>. Ponieważ z kilkoma uczestnikami z Grzybkiem na czele stałem się w pewnym momencie organizatorem (poważnie zresztą myślę już o przystąpieniu do organizacji WWFF - "We Work For Food"), to opiszę to trochę inaczej.

Już od samego przybycia do Bydgoszczy i dotarcia do szkoły gdzie odbywał się konwent zapowiadało się ciekawie. Na początku, okazało się, że nie ma wydrukowanych informatorów, co skończyło się jakiś czas później moją ingerencją na życzenie Virus'a w proces wydruku. Jak zobaczyłem z jakim sprzętem mam do czynienia to dostałem lekkiego załamania nerwowego. Wysokiej klasy drukarka atramentowa HP (te drukarki są złośliwe) i sprzęt z tak nie pasującym do niego oprogramowaniem, że ma dusza informatyka/hardware'owca aż zapłakała z rozpaczy. Zresztą podobnie było ze sprzętem wszędzie. Stałem się więc technikiem konwentowym. Na początku musiałem mniej więcej doprowadzić do porządku salę kinową, by w ogóle zaczęły się jakieś projekcje w lodówce. Większa część organizatorów współpracowała ze mną, być może po części dzięki temu że miałem błogosławieństwo Virus'a a może dlatego że byli już tak nie zorganizowani, że już było im wszystko jedno. Niestety nie wszyscy chcieli współpracować i kilka razy zostałem doprowadzony do białej gorączki patrząc na debilizm i twardo głowie przede wszystkim jednego z organizatorów. Gdy pojawił się SkyAce i pomógł Virusowi i jeszcze może ze dwóm innym organizatorom o podobnej charyzmie zapanować nad Chaosem, przestałem być aż tak potrzebny. Brak przydzielonych obowiązków mocno rozbijał konwent. Wystarczy wspomnieć o koncercie, który jak by nie Grzybek, Gabriel i Ja pewnie nie doszedł by do skutku i paru innych równie wielkich wpadkach.

Podsumowanie 3.

Po pierwsze chaos spowodowany brakiem zorganizowania organizatorów. Cudowne wprost informatory, problem w tym że praktycznie nie do zdobycia na początku konwentu. Brak doświadczenia u wielu członków organizacji i bardzo duża ich ilość. Na początku myślałem że fioletowy identyfikator to jakiś jedno dniowy czy inny, gdyż ci co je nosili robili zakupy oglądali filmy i nie zachowywali się jak organizatorzy. Nigdy bym nie przypuszczał, że organizator może sobie pozwolić na długie pogawędki ze znajomymi. A wierzcie mi, wiem co mówię. Uważam jednak że zdobyty bagaż doświadczeń u organizatorów i późniejsza prelekcja Virusa i moja bardzo pozytywnie wpłynie na następny ReANIMation. Obym się nie mylił :P.

Podsumowanie główne.

Bardzo mi się podobał "ReANIMation next", choć nie był idealnym konwentem. Miał on jednak dobrego ducha konwentowego. Pamiętajmy jednak, że konwent jest organizowany dla ludzi, a nie dla organizatorów. Podczas zlotu fanów mangi panował miły i specyficzny nastrój, a podczas imprezy spokojnie można było porozmawiać z prawie wszystkimi uczestnikami. Kradzieży było niewiele. Być może zresztą na następnym konie będę w organizacji i to na mnie będą wieszać psy . Brak zakazu picia, wpłynął raczej pozytywnie bo ludzie nie upijali się po kryjomu zarazem nie pijąc dużo. Wyjątki są niestety zawsze ale to tylko promil wśród uczestników :DD. Powiem tylko jedno, KOLEJNY KONWENT O KTÓRYM BĘDĄ KRĄŻYĆ LEGENDY !!!.

Ldath (Black Dragon from Tristania)