Wyszukiwanie

Waneko
Manga i anime
Kornery Gildii Mangi&Anime
Dance Dance Revolution
Nowa Gildia
Gildie
  DVD
O nas...
Zapiski Detektywa Kindaichi z wydawnictwa Waneko
Ostatnia aktualizacja: 5 grudnia 2002
Opracował: _q_



 

Manga porusza wiele tematów dzieląc się tym samym na wiele gatunków,
a nie li tylko wielkie roboty, shonen, shojo i hentai.
Spośród całej różnorodności japońskich komiksów
wyodrębnić też można opowieści kryminalne, będące zarazem bardzo
popularnymi w Japonii, o czym mieliśmy okazję przeczytać w artykule
Mr. Gato w Mangamiksie. Jednym z przedstawicieli tego nurtu jest
inkryminowana tu manga, zatytułowana "Zapiski detektywa
Kindaichi" i heroicznie wydana w Polsce przez wydawnictwo Waneko.

Dossier

Zapiski Detektywa Kindaichi
tytuł oryg. "Kindaichi Shonen no Jikenbo"
autorzy: Sato Fumiya i Kanari Yozaburo
publikacja w Japonii: Kodansha, od 1993
publikacja w Polsce: Waneko, od 2002
cena: 19,90 zł
moja ocena: 8/10

Napisałem "heroicznie", gdyż z tytułem tym od początku były same kłopoty. Pierwotnie data jego wydania przewidywana była na przełom lipca i sierpnia, tymczasem faktycznie został on wydany niedawno, bo dopiero w drugiej połowie października, skutkiem różnych nieprzewidzianych przeciwności losu, m. in. padnięcia dysku i kłopotów z drukarnią. Należą się jednak firmie wielkie brawa za bardzo dobre wydanie mangi mimo wszystkich tych problemów.

Od strony edytorskiej "Zapiski..." stoją na o wiele wyższym poziomie niż wydane wcześniej "Cześć Michael", "Tu detektyw Jeż" i "Locke...". W związku z tym, iż pierwszy tom komiksu został zserializowany na łamach pisma "Mangamix", wydawnictwo postanowiło naraz wydać 2 tomy w jednym, co wydaje się zachowaniem bardzo rozsądnym. Oto bowiem osoby, które mają już historię "Tajemnicze zabójstwo w operze" w MM właśnie, kupią tę książkę i tak, by przeczytać tom drugi. Wydanie mangi w taki a nie inny sposób może wywołać obawy, że będzie się ona brzydko prezentowała na półce:), lecz tak bynajmniej nie jest. Pozycja ta stoi na regale dumnie i bez cienia kompleksów w stosunku do innych tytułów:).

Mnie osobiście rozmiar książeczki bardzo przypadł do gustu, jak również sztywna, solidna okładka i papier. Jedyne, do czego mam zastrzeżenia, to czcionka. Taka kanciasta i brzydka zupełnie mi nie pasuje, przeszkadza w czytaniu. Lepsza byłaby ta użyta w Michaelu, albo ta z której korzysta J.P.F. w X czy OMG. Ale, to tylko moje - estety - wynurzenia:). Ogólnie manga wydana jest wzorowo i tak, jak bym sobie tego zażyczył. Papier jest szary, ale gruby i solidny, sprawia wrażenie zbliżonego do japońskich standardów. Pytanie brzmi: czy nie powtórzy się historia mang ze stajni J.P.F, które również wprowadziło na krótko takie udogodnienie, ale czytelnicy szybko wyperswadowali wydawcy takie posunięcie? Czy fanom, dostającym powoli paranoi na punkcie jakości mang, a nie ich zgodności z normami Kraju Kwitnącej Wiśni, spodoba się podobne działanie?

Na plus muszę zaliczyć sympatyczne wstawki, w których autorzy wypowiadają się na temat perypetii wydawniczych związanych z "Zapiskami...". Zobaczymy, czy pojawią się one w kolejnych tomach.

Wydawca

Waneko wystartowało na polskim rynku mangowym komiksem "Cześć Michael" Kobayashi Makoto. Następnie wydano "Locke Superczłowiek" oraz pierwszą przedstawicielkę gatunku gekiga w Polsce pt. "Tu detektyw Jeż". Trzon wydawnictwa stanowi Aleksandra Watanuki, absolwentka Uniwersytetu Sofia w Tokio, tłumaczka i nauczycielka japońskiego, rosyjskiego oraz esperanto, w Japonii przebywała ponad 8 lat, jest prezesem spółki; oraz Martyna Taniguchi, z wykształcenia rucysystka, związana z branżą wydawniczą od ponad 10 lat, wcześniej pracowała z pismem "Żyjmy Dłużej", w wydawnictwie jest m. in. redaktorem technicznym i tłumaczem. Jednym z innych ważniejszych dokonań wydawnictwa jest wyemitowanie na rynek dwumiesięcznika publikującego mangi w odcinkach pt. "Mangamix". Ogólnie zasługi tej firmy dla polskich fanów są całkiem duże. I rosną.

Manga

"Zapiski..." jest mangą kryminalną dla mlodzieży - bo o detektywistycznych przygodach młodych ludzi właśnie opowiada. Głównym jej bohaterem i człowiekiem, z którym można (i trzeba:)) się utożsamiać, jest Hajime Kindaichi. Ma on niezwykłe zdolności dedukcyjne i zapewne wysoki IQ, które jednak, jak łatwo się domyślić, są tajemnicą dla jego kolegów z klasy. Hajime odziedziczył talent detektywistyczny po swoim dziadku, sławnym Kosuke Kindaichim, bohaterze jednej z najpopularniejszych serii książek kryminalnych w Japonii lat '50. Jakkolwiek jednak nie byłby on bogaty w genach, Kindaichi to leser, i trzeba mu to oddać. Głównie wagaruje, nie uczy się - i to przede wszystkim dlatego wydaje się być bezwartościowym nieudacznikiem w oczach otaczających go rówieśników. Pod tym względem możemy porównać go do Rei z "Marsa"; oboje mają świetne wyniki na testach, ale w semestrze się raczej nie popisują. Talent chłopaka ujawnia się dopiero wtedy, gdy przychodzi mu się zmierzyć z zagadką kryminalną, a z taką spotka się już w pierwszym tomie, o czym wiedzą już dawno stali czytelnicy MangaMiksu.

Tom drugi wydaje mi się lepszy niż premierowa historia, która była chyba raczej bardziej ostrożna, badająca grunt; dopiero 2. część odkrywa cały swój potencjał. Rysunki są lepsze, scenario w stosunku do tego poprzedniego wydaje się być ostrzejszy, bardziej kontrowersyjny (?), zagadka również jest mniej szalona; mam nadzieję, że Sato Fumiya nie skatuje mnie kolejnym długim na paręnaście stron wywodem Hajime, który wyjaśni, jak to się stało, że odkrył rozwiązanie tajemnicy: kto zabił? Morderstw w tej części jest zdecydowanie więcej i wydają się być bardziej rytualne, do fabuły wkracza nielegalna uprawa konopii indyjskich, a Kindaichi - jak zwykle - daje z siebie wszystko, co oczywiście doprowadzi do szczęśliwego rozwikłania sprawy. Bardzo podobał mi się też wątek romansu uczennicy z nauczycielem, a także krótki pokaz, co może zrobić Zła Starsza Pani[tm], gdy się "zaprzyjaźni" z dyrektorem. Oraz co może zrobić w takiej sytuacji Hajime, gdy się zaprzyjaźni z aparatem fotograficz- nym:). Ogólnie historia bardzo dobra - jest to kolejna Po Prostu Opowieść Kryminalna Dla Młodzieży, i zawiera wszystko, czego się po takiej można spodziewać. Cokolwiek jednak stereotypowa i banalna w niektórych momentach scenariusza, to jednak z pewnością warta uwagi - choćby dla czystej rozrywki, bo czy nie i takową jest po części medium zwane komiksem?

_q_

wszelkie uwagi kierujcie do mnie

Składam najszczersze gratulacje wydawnictwu Waneko, w związku z jego rosnącymi sukcesami wydawniczymi, w tym recenzowanym wyżej "Zapiskom..." oraz, od niedawna, artbookom. Jesteście najbardziej nowatorskim wydawcą mang w Polsce! Trzymajcie tak dalej! Dziękuję także za wszystkie udzielone mi informacje potrzebne do napisania tego artykułu.