Wyszukiwanie

Inne Systemy
Nowa Gildia RPG
Konkursy RPG
Gorąco Polecamy!
Przyjaciele Gildii RPG
Galeria
Gry fabularne
  Hunter
  Mag
  Mumia
  Wampir
  Wraith
Gildie
  DVD
O nas...
Opracowanie graficzne serwisu
Recenzja Spellsinger RPG
Ostatnia aktualizacja: 19 grudnia 2004
Recenzował: Piotr Koryś



Nie ukrywam, że moim ulubionym rodzajem filmów są westerny. To uwielbienie przekłada się też na ulubione systemy i świat rpg. Dlatego, gdy tylko ukazała się kolejna książka z serii "Horizon" pt. "Spellslinger", przedstawiająca świat będący połączeniem fantasy i westernu, wiedziałem że muszę ją mieć. Nie jestem zwolennikiem systemu d20, ale jako maniak "Martwych Ziem" kupiłem tę grę, aby znaleźć jakieś ciekawostki i inspiracje. Nie zawiodłem się.

Nie będę pisał czym w założeniu jest seria Horizon, wydawana przez Fantasy Flight Games - czytelnicy "Nowej Gildii" mogli zapoznać się z nią przy okazji recenzji innych produktów z niej. Zajmę się tym, czym uraczyli nas autorzy "Spellslingers". Co więc mamy w podręczniku? Oprócz przystosowania znanych z "Podręcznika Gracza" ras, autorzy zamieścili nową rasę "Grayrunners" - humaniodalne wilki, żyjące w plemionach - swego rodzaju Indianie świata Spellslinger. Gracze mogą wybrać jedną z trzech Klas Postaci: Rewolwerowiec, Maverick (połączenie szulera i złodzieja z domieszką Cyberpunka) oraz Trailbrazer (tropiciel, łowca, hodowca bydła w jednym). Każda z tych klas ma swoje nowe Atuty i Umiejętności, również przedstawione i opisane w podręczniku. Najciekawszą nowością jaką autorzy umieścili w grze jest system magii. Jest on oparty na atutach (wygląda to tak, że jest kilka rodzajów magii, a magowie używają mocy swojejkrwi - swojego Znaku, z którym się urodzili). Każdy Znak to jednopoziomowa klasa postaci, opisana standardowo czyli z kostką obrażeń, klasowymi umiejętnościami, save'ami, początkowymi atutami i specjalnymi zdolnościami. Jeżeli chcę się grać taką postacią wybiera się swój Znak, a później jedną z dostępnych i przedstawionych wcześniej klas postaci. Można wybierać z "Blackhand" (człowiek odporny na magię i przeszkadzający w czarowaniu), Magi (osoba kontrolująca mistyczną energię, najbardziej zbliżona do czarodziejów ze standardowego d20), Padre (kleryk lub świętobliwy z Deadlands), Pale Rider (osoba, która może zabić dotykiem, a także umie przyzwać widmowego wierzchowca), Skinwalker (zmiennokształtny) oraz Steelheart (taki szalony naukowiec i magiczny kowal w jednym, roztapiający metal dotykiem). Kolejną ciekawostką jest fakt, że osoby, które mogą rzucać czary (Magi i Padre), mają limit 3 czarów dziennie. Limit zwiększa się wraz ze zdobywaniem doświadczenia.

Kolejny rozdział poświęcony jest broni palnej oraz zasadom jej używania. Mamy tutaj zasady specjalnych manewrów, a także zasady dotyczące "pojedynków w samo południe". Ciekawostką są nowe zasady dotyczące reputacji naszego bohatera, a także picia alkoholu (w końcu coś trzeba robić w saloonie). W rozdziale poświęconym ekwipunkowi znajdziemy dokładny opis nowych broni, w tym broni "rasowej" - np. orkowa ręczna armata, elfia broń myśliwska czy krasnoludzki obrzyn. Ostatni rozdział to domena mistrza gry. Znajdziemy tam opis świata (nazwanego tutaj Terytorium), będącego typowym pograniczem znanym z westernu. Mamy więc górnicze miasteczka, gorączkę złota, chciwych hodowców bydła a także szybko rozprzestrzeniający się nowy wynalazek - kolej wymyśloną przez gnomy. Mistrzowie gry znajdą tutaj również opis sześciu nowych potworów, zamieszkujących Terytorium. Na koniec autorzy zostawili listę spotkań losowych a także kilka pomysłów dotyczących prowadzenia gry i spis rekomendowanych przez autorów źródeł (z nieśmiertelną "Trylogią Dolara" Sergio Leone z Clint`em Eastwood`em w roli głównej).

Spellslinger to bardzo ciekawe połączenie westernu z "Dungeons and Dragons". Znajome elementy fantasy rewelacyjnie współgrają z klimatem pojedynków w Ok Corralu, napadami na banki i pociągi oraz wszystkimi tymi smaczkami, które są znane miłośnikom Dzikiego Zachodu. Jest to również bardzo ciekawe źródło inspiracji dla maniaków "Martwych Ziem". Szczerze polecam - nie rozczarujecie się. Do zobaczenia na Gnomim Szlaku.