Ostatnia aktualizacja: 26 czerwca 2004
Autor: Adam Waśkiewicz
W horrorze jako gatunku kilka istot odcisnęło swoje niezatarte piętno, zapisując się na stałe w kanonie literatury, filmu i wszelkich innych mediów używanych do straszenia odbiorców. Obok wampira, którego postać ukazywać ma zakłócenie naturalnego cyklu życia i śmierci, najbardziej chyba znanym horrorowym monstrum jest wilkołak, który z kinowych ekranów straszył całe pokolenia widzów, poczynając od klasycznych obrazów z Lonem Chaneyem Jr., a kończąc na produkcjach w rodzaju Amerykańskiego Wilkołaka w Londynie czy Dog Soldiers.
Także gry fabularne zaadaptowały na swoje potrzeby odbicie ludzkich lęków przed nieujarzmioną przyrodą i bestialską naturą skrytą w nas samych. Najbardziej znanym jest naturalnie system White Wolfa, ale od samego początku bohaterowie erpegowych przygód musieli, uzbrojeni w srebrny oręż i niezłomną odwagę, stawać naprzeciw monstrów łączących w sobie najbardziej przerażające aspekty człowieka i zwierzęcia.
Miłośnicy drugiej edycji AD&D z pewnością pamiętają podręcznik Van Richten's Guide to Werebeasts, jeden z uznawanych za najlepsze z serii suplementów opisujących rozmaite monstra zamieszkujące mgliste domeny Ravenloftu. Także do najnowszej odsłony systemu zabierającego nas do krainy podziemi i smoków ukazał się dodatek poświęcony w całości zmiennokształtnym bestiom.
Slaves of the Moon, the Essential Guide to Lycantropes, opublikowany przez wydawnictwo Paradigm Concepts, zawiera szczegółowe informacje dotyczące wprowadzenia do gry najpopularniejszych rodzajów likantropów, czy to jako przeciwników postaci, czy też jako nietypowe, egzotyczne rasy dostępne także dla bohaterów.
Wprowadzenie przybliża czytelnikowi obraz zwierzoludzi, jaki istniał w rozmaitych kulturach - od wilkołaków ze starożytnej Grecji i Rzymu, poprzez skandynawskich berserków, aż po afrykańskie hienołaki i ludzi-rekiny z odległej Polinezji. Obraz zmiennokształtnych istot jako krwiożerczych potworów utrwalił się w literaturze i filmie, ale wśród wielu nacji były one łącznikami pomiędzy światem ludzi, zwierząt i duchów, świętymi obrońcami naturalnego porządku, wielkimi nauczycielami i dobroczyńcami.
Rozdział pierwszy, Rasy Likantropów, zawiera opisy kultury i zwyczajów pięciu najczęściej spotykanych w D&D zwierzoludzi - wilkołaków, niedźwiedzio-, szczuro-, dziko- i tygrysołaków. Oprócz przeważnie wyznawanej przez nie filozofii poznamy również legendy opowiadające o ich powstaniu, organizację sadyb zmiennokształtnych zwierząt i czczone przez nie bóstwa. Lektura tego fragmentu podręcznika jest wręcz nieodzowna, gdyby gracz chciał wcielić się, zamiast w członka którejś ze standardowych ras, w jednego z naturalnych zwierzoludzi.
Umożliwić mu to mogą zasady przedstawione w rozdziale drugim, poświęconym Likantropim Postaciom. To najobszerniejsza część całego dodatku, i właściwie samo sedno jego treści. Trzeba przyznać autorom, że bardzo zręcznie potraktowali kwestię grania zmiennokształtnymi - rozpisali bowiem każdy z opisanych tu rodzajów zwierzołaków nie jako szablon, lecz klasę postaci - dzięki temu gracz może zdecydować, czy w miarę rozwoju jego bohater będzie rozbudzać w sobie swoje nadnaturalne dziedzictwo (lub - w przypadku postaci zarażonej likantropią - zgłębiał swój nowy, nienaturalny stan), czy raczej podążał ścieżką którejś z tradycyjnych klas podstawowych bądź prestiżowych. Wybór tych ostatnich zostaje zresztą poszerzony o kolejne, przeznaczone głównie dla rozmaitych zwierzoludzi, choć nie zabrakło też prestiżówki dla bohaterów, którzy swe życie poświęcili walce z tymi bestiami.
Kolejne strony przynoszą nam ponad dwadzieścia nowych Atutów, pozwalających zmiennokształtnym rozwinąć swe zdolności w nietypowym kierunku; nowe czary - część z nich opracowana została w taki sposób, by likantropi czarownicy mogli rzucać je nawet w zwierzęcej formie; oraz magiczne przedmioty i artefakty stworzone przez potężnych magów zwierzoludzi. Rozdział zamyka omówienie pokrótce sytuacji likantropów w społecznościach o różnym podejściu do świata, jak i pomiędzy nieludzkimi rasami, z których z reguły wywodzą się postacie graczy. Wbrew pozorom nie zawsze muszą się one obawiać prześladowań ze strony "normalnych" humanoidów, choć ich niezwykła natura zawsze stawia je w pewnym oddaleniu od większości istot.
Ostatni rozdział dodatku, zatytułowany po prostu Likantropia, zdecydowanie mógłby być choć trochę dłuższy. Momentami bowiem widać, że ilość dostępnego miejsca ograniczała autorów, nie pozwalając im należycie rozwinąć niektórych kwestii, które bez wątpienia mogłyby zainteresować czytelnika. Takie tematy jak pochodzenie likantropii, alternatywne metody jej leczenia, objawy i dodatkowe efekty zarażenia - wszystko to mogłoby zostać przedstawione bardziej wyczerpująco, zamiast pozostawiać w czytelniku uczucie niedosytu. Osobny fragment poświęcony został mistycznemu związkowi łączącemu zmiennokształtnych z księżycem - fakt wymuszania przemiany przez pełnię znany jest powszechnie, tu dowiemy się, jakie efekty mają na zwierzoludzi mniej znane i rzadziej spotykane aspekty srebrnego globu - krwawy księżyc, noc pustki, czy zasłonięty księżyc to tylko niektóre z nich, zaś inne występują przy tak rzadkich koniunkcjach, że sprawę z ich istnienia zdają sobie jedynie nieliczni z najbieglejszych adeptów astrologii, jakich znaleźć można wśród likantropów. Parę słów o wpływie kilku księżyców na zmiennokształtnych raczej zaostrza apetyt niż zaspokaja głód wiedzy na ten temat - Mistrzowie Gry prowadzący kampanie w światach, gdzie nocne niebo przemierza więcej niż jeden księżyc (jak Dragonlance) z pewnością woleliby, by temat ten został szerzej omówiony. Na koniec zostaje nam już tylko króciutki fragment poświęcony belladonnie i jej zastosowaniu w walce z likantropią, jednak i to zagadnienie potraktowane zostało zbyt, jak na mój gust, skrótowo.
Prawdę mówiąc, sięgając po Niewolników Księżyca, spodziewałem się znaleźć jeszcze jeden bestiariusz, tyle tylko, że bardziej niż inne ukierunkowany tematycznie. Tymczasem okazało się, że w rękach trzymam narzędzie pozwalające nadać zwierzoludziom prawdziwe oblicze, zrobić z nich coś więcej niż tylko potwory, zaś likantropię uczynić dla graczy równocześnie pociągającą i odrażającą. Nie wiem, czy kiedykolwiek uczynię zmiennokształtnego jednym z głównych bohaterów moich przygód, czy to jako postać gracza czy NPCa, jeśli jednak ta chwila nadejdzie, z pewnością skorzystam wówczas z reguł i sugestii, jakie znalazłem w tym podręczniku.
Dziękujemy wydawnictwu Paradigm Concepts i firmie Osseum Entertainment za udostępnienie podręcznika do recenzji.
