Mój Monastyr - JaXa
Ostatnia aktualizacja: 17 maja 2004
Autor: JaXa
O Monastyrze usłyszałem dawno temu. Na początku byłem do tego systemu nastawiony bardzo negatywnie. Źle na mnie działał już sam tytuł. Była to niechęć irracjonalna, gdyż systemem się nie interesowałem. "Ot Portale sobie cos wydadzą. Ich prawo. Ja w to nie będę grał. Mnie to nie jest do szczęścia potrzebne". Na konwentach nigdy nie chodziłem na spotkania Monastyrowe, nie interesowałem się tym światem. Nie, nie chodzi o to ze nie lubię Dark Fantasy, ale Monastyr (tak przynajmniej zrozumiałem, gdy ktoś dawno temu wspomniał mi o nim pierwszy raz) był dla mnie kalką Warhammera, może czymś związanym ze wschodem. To nie było dla mnie. Przyszła premiera i na niedawnym Conqueście (wiosna 2004) przejrzałem podręcznik. Spodobały mi się kolorowe grafiki ale nadal ten system do mnie nie przemawiał. Co spowodowało że kupiłem podręcznik? Nie wiem. Poszedłem po "Drogę Skorpiona", a skończyłem z podręcznikiem do Monastyru. Po następnej godzinie wiedziałem, że ja i Monastyr zaprzyjaźnimy się. Świat Monastyru jest w klimacie podobny do Warhammera, jednak połączony ze światem klasycznych, dumasowskich opowieści płaszcza i szpady. Cały świat Dominium splątany jest pajęczyną misternych intryg, ciągle ścierających się grup interesów i zbrojnych konfliktów, które tylko czekają żeby wybuchnąć i skąpać Dominium we krwi. Pomysły na "unieprzyjemnienie" graczom życia (czytaj: przygody) rodzą się same. Pierwszy pomysł na kampanię zrodził mi się gdzieś na trzeciej stronie, a na piątej miałem już gotową wielowątkową intrygę, która zwiąże graczy na co najmniej kilka miesięcy. Monastyr to również świat zwalczanych przez Inkwizycję mrocznych kultów oddających cześć demonicznym potęgom, świat przeklętych i chciwych mocy magów pragnących powrotu starego porządku, gdzie ludzie byli tylko niewolnikami starszych i potężniejszych devirii. Jest to wreszcie świat wojny. Wiecznej wojny, którą ludzkość musi toczyćna swych granicach, a którą coraz trudniej wygrywać. Gdy nie stanie obrońców, Dominium padnie. Pisząc o Monastyrze należy niestety wspomnieć też o mankamentach systemu. Na listach dyskusyjnych i forach najczęściej pojawiają się biadolenia nad literówkami (ponoć Monastyr miał być pierwszym systemem z profesjonalną korektą) i zbyt małą czcionką. Uważam że takie zarzuty są poniżej RPGowiej godności. W końcu w RPG podręcznik ma znaczenie drugorzędne. Niestety dużo poważniejsze zarzuty muszę postawić mechanice. Mimo że poprawiono mechanikę Neuroshimy (która zdecydowanie mi się nie podobała), to i tak sypie się w bardzo wielu miejscach. Odezwą się głosy, że w RPG nie chodzi o mechanikę. No cóż, gdy oddaje się graczom gotowy system, powinien być on przynajmniej mechanicznie przetestowany (jednak niezależnie od wszystkiego mechanika pojedynków "wymiata"). Monastyr nie jest może najlepiej wydany pod słońcem, ale braki edytorskie nadrabia barwnym i niesamowicie grywanym światem. Chętnie jestem skłonny polecić go każdemu mistrzowi gry, którego zmęczyli rycerze w lśniących zbrojach i potężni magowie tępiący na każdym kroku potwory. Polecam go także graczom, którzy chcą od RPG czegoś więcej niż tylko kolejnych podziemi i potworów. |