Ostatnia aktualizacja: 3 września 2002
Autor: Abel G. Pena
Tłumaczenie: Kasia "Keethey" Rostkowska
"Po realizacji Gwiezdnych Wojen stało się oczywiste, że moja historia - niezależnie od tego, w ilu filmach zostanie zawarta - jest tylko jedną z tysięcy, jakie można opowiedzieć o bohaterach tej galaktyki. Jednak nie moim przeznaczeniem jest stworzyć te opowieści. Wypłyną one z wyobraźni innych pisarzy, zainspirowanych tą wizją galaktyki, jakiej dostarczyły im Gwiezdne Wojny. To, iż tak wielu utalentowanych twórców przyczynia się do rozwoju Sagi jest wspaniałym, choć nieoczekiwanym efektem."
-- George Lucas, ze wstępu do "Splinter of the Mind's Eye", 1996
***
Kanon - Pisma, uważane przez kościół, sektę itp. za święte i wiarygodne (np. Biblia); Oficjalny spis, lista lub katalog takich pism
Taką definicję słowa "kanon" oferuje pierwsza edycja Doubleday Dictionary. W odniesieniu do świata Gwiezdnych Wojen "kanonem" można nazwać informacje i opowiadania zaakceptowane przez Lucasfilm jako oficjalne, a także występujące we właściwych mitach Gwiezdnych Wojen.
A teraz następna definicja:
Apokryf - Pismo, którego temat jest związany z Nowym lub Starym Testamentem, nie uznane przez kościół za kanoniczne; utwór sfałszowany, nieautentyczny
Ponownie, w odniesieniu do świata Gwiezdnych Wojen apokryf to... no właśnie, i tu zaczynają się problemy. Bowiem wszystkie informacje zaakceptowane przez Lucasfilm oraz opowiadania powstałe od momentu powstania firmy do chwili obecnej teoretycznie powinny być traktowane jako kanon. Zasada ta ma zastosowanie w opublikowanej w magazynie chronologii Gwiezdnych Wojen przygotowanej przez dział spójności. Istnieją jednak dzieła traktowane przez niektórych, zwłaszcza tych, którzy od niedawna przyczyniają się do powstawania mitów, z lekceważeniem i określane jako "apokryficzne". To oznacza, że dla tych konkretnych, "wątpliwych" informacji nie ma miejsca w "oficjalnym" świecie Gwiezdnych Wojen.
Taką "łatkę" przypina się zwykle historiom i wydarzeniom odpowiadającym pewnym kryteriom: po pierwsze, są to zazwyczaj dzieła "stare", czyli publikowane podczas pierwszej fali szaleństwa Gwiezdnych Wojen - w czasie przerw pomiędzy częściami pierwszej filmowej trylogii albo krótko po niej (komiksy Gwiezdne Wojny Marvela, publikowane od roku 1977 do 1986, często pomijane, są tego doskonałym przykładem). Po drugie, apokryficznymi nazywa się często prace sprzeciwiające się innym, bardziej atrakcyjnym lub szerzej znanym źródłom (na przykład w jednym z pasków komiksowych z roku 1978 Russ Manning przedstawił Kessel jako kwitnący raj. Wiele lat później Kevin J. Anderson opisał Kessel w swojej powieści Jedi Search jako nieprzyjazną, niegościnną planetę; i to właśnie ta wersja jest obecnie uważana za kanoniczną).
Ponadto, jeśli nakład dzieła jest już wyczerpany (jak choćby Maverick Moon i Mystery of the Rebellious Robot, książki dla dzieci wydane pod koniec lat 70-tych), jest ono trudne do zdobycia i/lub rozpowszechniania (jak gry książkowe Star Wars Missions) albo niewygodne ze względu na formę przedstawienia (jak w przypadku takich gier komputerowych jak TIE Fighter, informacji na opakowaniach zabawek Kenner czy też, na kartach z serii takich jak "The Empire Strikes Back" firmy Topps), dzieło to staje się pierwszym kandydatem do wykluczenia z kanonu. Często orzeka się o tym wstecznie, kiedy to starsze źródła informacji zostają ponownie odkryte tylko po to, by zostać uznane za niezgodne z tym, co zostało ostatnio opublikowane (tak, jak w przypadku szeroko krytykowanego The Farlander Papers czy książek publikowanych przez nieistniejącą już West End Games).
Jak widać na powyższych przykładach, zasady rozróżniania pomiędzy tym, co apokryficzne i tym, co kanoniczne bazują w dużej mierze na wygodzie. Kiedy pojawiają się błędy spójności, mogą one przecież zostać łatwo rozwiązane przez prosty wybór: nowinka czy staroć, "dobre" czy "kiepskie", łatwo dostępne czy też wymagające poszukiwania? Jednak, jak zauważają krytycy kanonu, nie wszyscy zgadzają się z tymi subiektywnymi metodami oceny. Zwolennicy tej metody stworzyli jako alternatywne rozwiązanie paradygmat "Punktu Widzenia", który zakłada, iż "kanonem" jest wszystko stworzone w świecie Gwiezdnych Wojen, zaś "apokryf" to jedynie pewien osobisty punkt widzenia. Jednak tym, czego nie da się uniknąć rozróżniając pomiędzy kanonem a apokryfem, rzeczami "oficjalnymi" i "nieoficjalnymi" są tak naprawdę pewne konotacje zawarte w samych tych słowach. Sugerują one pewien podział na to, co "dobre" i to, co "złe", który to podział jest niemożliwy do zaakceptowania.
Tak więc jedynym dopuszczalnym podejściem do kanonu jest włączenie wszystkiego. Oznacza to, że każde słowo historii zaakceptowane przez Lucasfilm w kontekście świata Gwiezdnych Wojen jest kanoniczne. Na poziomie publicznym, na którym działa Lucasfilm, w odniesieniu do materiałów przez firmę zaakceptowanych nie powinno istnieć pojęcie apokryfu.
"Ale dlaczego wszystko powinno być zaliczane do kanonu?" mogliby zapytać zatwardziali członkowie klubu "Zabić Jar Jara". Odpowiedź jest prosta; jedną z głównych zalet filmów z serii Gwiezdnych Wojen zawsze była ich uniwersalność, to, że trafiały do ludzi z najróżniejszych środowisk. Absolutny kanon oznacza włączenie każdego osobistego, subiektywnego spojrzenia na kanon, a więc jedyne podejście mogące znieść krytykę z każdej strony, od najbardziej zaciekłego fana ciągłości do tego najbardziej wybrednego.
"A w jaki niby sposób ma to przekonać tych, którzy są wybredni?" zapytają sceptycznie członkowie anty- Jar Jarowego klubu. Ponownie, odpowiedź jest bardzo logiczna. Każdy fan układa swój osobisty kanon, w którym zostawia lub z którego wyrzuca pewne oficjalne elementy a czasem także dodaje pewne nieoficjalne (ten ostatni zwyczaj jest szczególnie popularny wśród graczy RPG). Zazwyczaj, z różnych powodów, fan ten będzie nakładał swój osobisty kanon na ten publiczny tak często jak to tylko możliwe. Są to zazwyczaj te same powody, które obecnie stosuje się do orzekania, czy coś jest kanoniczne czy apokryficzne, przede wszystkim po to, by wszystko było "jasne" i zrozumiałe dla danej osoby.
Więc wyobraźcie sobie, że istnieje pewne spektrum poglądów na kanon, poczynając od "tylko filmy są kanoniczne" do "wszystko, co zaaprobuje Lucasfilm jest kanonem". Ponieważ każda opinia z tego spektrum poza ostatnią ("wszystko jest kanonem") z założenia jest pewnego rodzaju wykluczeniem, ci, którzy wykluczają nie mogą mieć nic przeciwko publicznemu definiowaniu kanonu jako zawierającego w sobie wszystko, bo już wykluczyli z niego to, co nie pasowało do ich osobistego świata. A więc mogą wykluczyć to, co nie podoba im się w publicznej definicji kanonu, tak, jak to robili zawsze. W takim wypadku Kessel jest jednocześnie rajem i piekłem, choć szczegóły tego, jak to możliwe nie są jeszcze znane: może to być kwestia czasu albo różnic regionalnych na planecie, itp. Jak widać w Komiksach Marvela, było ostatecznie dwóch pilotów Rebelii którzy zdobyli plany Gwiazdy Śmierci II zarówno dla Rebelii, jak również dla Botan, co sugeruje się w Powrocie Jedi i pokazuje wgrze X-Wing: Alliance. A Sate Pestage jest zarazem martwy (komiksy X-Wing) i żywy (Dark Empire Sourcebook) po konfrontacji ze zbuntowanym Admirałem Imperium.
Celem tego artykułu nie jest potępienie takiego podejścia do kanonu, które wyklucza pewne zaaprobowane informacje, ale ukazanie w pełnym świetle niesprawiedliwości obecnego, powszechnego podejścia do tej sprawy. Jest to niebezpieczne zwłaszcza dla spójności świata Gwiezdnych Wojen, kiedy autor tworzący mity zawiera w nich swój stosunek do kanonu i apokryfu, mając w pewnym sensie władzę kształtowania świata. W imię równości, autorzy związani z Gwiezdnymi Wojnami muszą wziąć na siebie ciężar obiektywizmu; w ich przypadku nie może być pozwolenia na wygodę rozróżniania pomiędzy dobrym a złym, starym a nowym, kiedy dochodzi do wyboru, co włączyć do świata. Autorom nie wolno wahać się przed, wydawałoby się, onieśmielającymi przeciwstawieniami; w zasadzie jest ich obowiązkiem bezpośrednio odnosić się do przeciwstawnych elementów świata Gwiezdnych Wojen w swoich tekstach i wyjaśniać je, niezależnie od własnych przekonań. Błędy spójności będą się pojawiać nawet przy największej czujności w ich unikaniu, lecz jeśli taktyka powyższa nie zostanie zastosowana, liczba nieścisłości wzrośnie monstrualnie, prowadząc w konsekwencji do coraz większej ilości zdarzeń określanych apokryficznymi. Los taki przypadnie wówczas nawet tym autorom, którzy obecnie uważani są za "kanonicznych", jako że ich prace nie unikną starzenia się jak cała reszta, padając w ten sposób ofiarą tego samego zaniedbania, z jakim sami obecnie uznają starsze materiały za apokryficzne. Praktyka ta będzie trwać tak długo, aż świat Gwiezdnych Wojen upadnie jako ledwie powiązana sieć chaosu i niespójności, w której odniesienia do pewnych wydarzeń, osób i innych rzeczy stracą znaczenie, bowiem nawet oficjalnie nie będą istnieć. Jest to dokładnie taki koniec, jakiego Lucasfilm Licensing chciało uniknąć ponownie otwierając świat Gwiezdnych Wojen we wczesnych latach 90 i prosząc Timothy Zahna by skonfrontował swój nowy materiał z tym wcześniej stworzonym przez West End Games.
Jak napisałem wcześniej, Gwiezdne Wojny zawsze były filmami poruszającymi uniwersalne tematy i dlatego również definicja kanonu każdego fana powinna znaleźć swe miejsce pod jednym wspólnym sztandarem. Obecny trend rozróżniania pomiędzy oficjalnymi i nieoficjalnymi dodatkami nie pomaga tej idei ani nie wnosi nic do długoterminowej integralności cyklu. Koncepcja podziału na kanon i apokryficzne prace jest zagrożeniem nie tylko dla tej idei jasności, ale dla spójności świata Gwiezdnych Wojen, jako że reakcja łańcuchowa zaczynająca się od subiektywnego decydowania o "autentyczności" tekstu powoduje krok po kroku przerwanie delikatnej materii mitów, czego skutkiem jest "oficjalne" spojrzenie na świat Gwiezdnych Wojen, które przemawia do bardzo niewielkiej liczby fanów.
Oryginalny tekst znajduje się na tej stronie.