Ostatnia aktualizacja: 15 lipca 2003
Autor: Andreas
MKO - Mujahedin-e Khalq Organization - to opozycja irańska, która znalazła schronienie w Iraku. Jest to największa uzbrojona grupa dysydentów poza granicami Iranu i jest to sprawa dosyć ciekawa, bo MKO posiada własne jednostki pancerne i artylerie. Ich liczebność szacuje się na około 12.000 bojowników (+zakonspirowana siatka na całym świecie +rzesza sympatyków w szyickiej diasporze +sympatycy w Iranie...). Podkreślam, że jest to bardzo ostrożny szacunek czynnych bojowników organizacji w samym Iraku (tzw. Liberation Army). Jej członkowie sympatyzują z socjalistyczna ideologią partii Baas i fanatycznie nienawidzą USA.
Przed wojna było wiele spekulacji na temat tego, co zrobi MKO w przypadku amerykańskiego ataku. Lider MKO - Massoud Rajavi, na przedwojennym spotkaniu w dystrykcie AL-Karakh /Bagdad/ widział trzy możliwości reakcji: wycofanie organizacji za granice, samobójczy atak bojowników na Iran lub walka po stronie reżimu Saddam'a przeciwko USA. Wygląda na to, ze MKO poszła każda z tych dróg po trochu.
Chociaż plany MKO zakładały wysłanie 200-300 bojowników poza granice Iraku przechodząc przez granice z Jordania, masowa ewakuacja organizacji nie była jednak możliwa. Ta grupa 200-300 żołnierzy miała osłaniać ewakuację liderów MKO, np. szefa wywiadu armii (bo oni maja regularna armie) i wysokiego ranga oficera wywiadu cywilnego Iraku Mahnaz'a Bazazi. Bazazi przyleciał do Berlina w grudniu 2002 razem z delegacja, która odwiedzała europejskie stolice w poszukiwaniu dalszych bezpiecznych schronień dla swoich liderów. Delegacja Bazazi'ego spotkała się z przedstawicielami parlamentów Francji, Belgii, Holandii i Danii, jednak mało prawdopodobnym było, żeby któreś z państw europejskich udzieliło im azylu oficjalnie - wywołało by to protesty ze strony Teheranu. W związku z tym ucieczka i miejsce pobytu liderów MKO nie są znane, wiadomo natomiast, że nie ewakuowano całej organizacji, a jedynie jej dowództwo wraz z najbliższa ochroną - trzon organizacji pozostał w Bagdadzie.
W roku 2002 mówiło się o dużym prawdopodobieństwie zaatakowania przez MKO Iranu - celem tej samobójczej misji miało być odwrócenie uwagi od ewakuacji liderów i umożliwienie rozproszenia organizacji, tak, żeby w okupowanym Iraku miała możliwość przetrwać chociaż polowa bojowników. Pomyśl takiego samobójczego ataku 10.000 żołnierzy na ogromne i silne państwo może wydawać się niedorzeczny i mało prawdopodobny, jednak MKO już raz pokazali, ze są zdolni nawet do tak bezprecedensowych działań (moim zdaniem WTC się przy tym chowa). W roku 1988, w kilka dni po podpisaniu przez Bagdad zawieszenia broni z Teheranem, grupa 7000 bojowników przekroczyła granice z Iranem i rozpoczęła kilkudniowa samobójcza walkę, bez żadnego wsparcia ani bez szans na litość ze strony atakowanego Iraku - z cala świadomości szli po prostu na śmierć. 2000 bojowników zginęło w walce, dalsze 2000 zostało wyłapanych - przeważnie wykonano na nich egzekucje. Ale 3000 znikło bez śladu. W obawie przed powtórzeniem tego ataku Iran (zgodnie z Financial Times) w roku 2003 wysłał 5000 bojowników SCIRI (irackiej opozycji) pod granice z Irakiem. Mieli oni stanowić pierwsza linie obrony przed samobójczym atakiem MKO.
MKO postanowiło jednak nie atakować. Przed inwazja USA rozlokowano ich na północ od Bagdadu, w części Kurdyjskiej, np. pod miastem Kirkuk oraz sunnickiej. Oficjalnie mieli stanowić pierwszą linię obrony przed amerykanami, ale jak wiemy, walki z USA nie podjęto.
Przetrwanie MKO było całkowicie zależne od woli Saddama, w związku z czym organizacja była wobec niego posłuszna i lojalna. Współpraca Saddam-MKO datuje się na lata dużo wcześniejsze - w latach 90'tych oddziały MKO widziano na przykład w ochronie tajnych fabryk broni chemicznej. Była także jednostką wykorzystywaną do walki z Patriotic Union of Kurdistan (PUK), szczególnie okrutnie spacyfikowała Kurdów po I wojnie w Zatoce w 1991 roku. MKO stanowiła ochronę centralnych i kluczowych budynków rządowych w Bagdadzie - na wypadek gdyby gwardii Saddama pozmieniały się plany. Jednak również w Bagdadzie walki z USA nie podjęto.
Zgodnie z przedwojennymi planami dowódcą MKO na czas inwazji miał być Mahnaz Samadii. Nie rozważano możliwości złożenia broni, bo takiej możliwości po prostu nie było. Musieli walczyć o przetrwanie, podobnie jak Saddam, który w związku z tym głęboko im ufał, bardziej nawet niż swojej Gwardii, która mogła zostać przekupiona. To właśnie w bazach MKO CIA szukało broni masowego rażenia.
Bazy MKO nie były jakimiś namiotami ustawionymi pod gołym niebem, jak powszechnie przedstawia się obozy terrorystów. Saddam wybudował dla MKO kilka kompleksów podziemnych bunkrów. Przeznaczeniem tych miejsc był rozwój najbardziej tajnych projektów Saddam'a pod ochrona jego Pretorian - Mujahedin-e Khalq Organization.
W roku 1997, MKO zostało zakwalifikowane przez Departament Stanu USA jako organizacja terrorystyczna, a polityczne skrzydło MKO - Irańska Narodowa Rada Oporu - NCRI, zostało wpisane do tego rejestru w roku 1999. Pomoc, jakiej Saddam udzielał MKO była klasyfikowana jako pomoc międzynarodowym terrorystom, pomimo faktu, ze NCRI ma swoje biuro w .....Waszyngtonie. W roku 1991 siły amerykańskie oszczędziły bazy MKO, głownie z powodu silnego lobbingu NCRI w Waszyngtonie - miała ona bardzo dobre stosunki z wieloma Kongresmenami, miała także bogate koneksje w Europie (EU uznała ją za organizację terrorystyczną dopiero w 2002).
Stosunek USA do MKO był dyskutowany przed inwazja na Irak - USA uzależniało swoje decyzje od postawy MKO. Jeżeli MKO wydałaby bron masowego rażenia i zaatakowała siły Saddama, mogła liczyć na to, ze USA przymknie na nią oko - nie są jasne natomiast dalsze propozycje USA dotyczące losu organizacji już po przejęciu kontroli nad Irakiem. W przypadku, gdyby MKO okazała się lojalna wobec Saddam'a, Richard Boucher z Departamentu Stanu USA dal krótką odpowiedź "Stawianie oporu wojskom USA przez kogokolwiek będzie bardzo nierozsądne".
O tym, co stało się z MKO po 20 marca 2003 roku niestety nic nie wiadomo.