Wyszukiwanie

Rage Across Poland
Artykuły
Pieśni i opowieści
Scenariusze i bonusy
Kto jest kim
Świat Mroku
Gry fabularne
  Hunter
  Mag
  Mumia
  Wampir
  Wraith
Nowa Gildia
Gildie
  DVD
Przyjaciele Nowej Gildii
Biały Skorpion
Ostatnia aktualizacja: 3 marca 2001
Autor: Katarzyna'Thil'nen'Ruszkowska



Nick gracza: Thil'nen
Imie postaci: BiaBy Skorpion
Plemie: Ronin
Patronat: Filodoks
Rasa: Homid
Ranga: Fostern

Wygląd: 

Jest wysoką, smukłą kobietą o delikatnej, francuskiej urodzie, jasnej cerze,  długich, bardzo jasnych włosach i głębokich, uważnych oczach, ciemniejących  intrygująco na podłuż . Ubiera się zwykle dość niedbale, w niebieskie,  wytarte dżinsy, luźną bluzę z kapturem, pod którą zwykle nosi obcisły top.  Na wszystko zarzuca ciężką, skórzaną kurtkę z wymalowanym z tyłu białym  skorpionem. Jeździ na motorze, bez kasku i najczęściej ryzykownie. Zachowuje  się z wyższością, lekką pogardą do otoczenia i siebie samej, cynicznie.  Najczęściej z papierosem w zębach, przeklina. Włosy spina albo w ciasny  ogon, albo zaplata w małe warkoczyki, rozsiane nieregularnie po całej  głowie. W uszach ma mnóstwo kolczyków, jeden w nosie i jeden w pępku. Na  szyi kilka indiańskich i celtyckich naszyjników, na prawej ręce sznurkowe  branzoletki.

Historia: 

Michelle Plantagenet urodziła się 13 lipca 1975 roku w Paryżu. Była córką  arystokratów. Bogatych arystokratów. Piękną, inteligentną jedynaczkę  rozpieszczali wszyscy. Napady szału traktowano zawsze jako ekscentryzm,  dziwaczne zachowanie przyjmowano za dobrą monetę, artyści i arystokracja  uwielbiają wszak oryginalność. Choć może po prostu wszyscy oni są szaleni.  Michelle była niezwykle wrażliwa na piękno. Miała niezły gust jeśli chodzi o  dzieła sztuki, kochała muzykę. Sama nigdy nie śpiewała, nie nauczyła się też  grać na żadnym instrumencie. Twierdziła, że muzyki można tylko słuchać,  kochała ją platonicznie, nie chcąc bezcześcić tego głębokiego związku  dotykiem, zbytnią poufałością. Uwielbiała też dzieci, czym wzbudzała  powszechny zachwyt. Potrafiła je zrozumieć, od najmłodszych lat opiekowała  się najsłabszymi, umiała rozsądzać spory. Rodzice widzieli w niej wspaniałą  dziedziczkę rodowych tytułów i przywilejów. Była właściwie ideałem - nigdy  nie pożądała władzy, ludzie sami poddawali się jej i chcieli, by nimi  rządziła, co robiła mądrze i z wdziękiem. Jedyne, co martwiło jej otoczenie  to fakt, że nie interesowała się szczególnie płcią przeciwną. 
Michelle cierpiała na schizofrenię, ale o tym wszyscy dowiedzieli się  znacznie później. Nikt, oprócz zaufanej niani nie wiedział o jej nocnych  eskapadach na miasto i dzikich orgiach, w których brała udział. Michelle też  o tym nie wiedziała. W mroczne uliczki Paryża, a następnie Nowego Yorku  wprowadzało ją jej mroczne alter - ego, które było bardzo niezależne i nie  zwierzało się Michelle ze swoich poczynań. 
Przemieniła się w wieku 17 lat, podczas jednej z eskapad zabiła parę osób.  Musiała wyjechać, rodzice myśleli, że siedzi w szpitalu psychiatrycznym o  zaostrzonym rygorze. Dla reszty rodziny Michelle umarła. Nie rozpaczała nad  tym, gdyż odnalazła nareszcie sens życia w wilkołaczej ideologii. Uczył ją  dojrzały Srebrny Kieł, Athro, Galiard. Zwano go Gniew Sokoła, gdyż był w  swym Szale niepohamowany. Michelle słuchała go i wielbiła, spijając z jego  ust historie o garou. Była bardzo szlachetnym Srebrnym Kłem, starając się  trzymać swoje drugie "ja" na wodzy, walczyła z szaleństwem. 
Ach, młodości naiwna! Ponieważ dysponowała pokaźnym majątkiem, znaczne sumy  przeznaczyła na pomoc biednym. Pieniądze przekazywała Gnatożujom, chcąc  wspomóc biedniejszych braci. Nie rozumiała, że swoją wspaniałomyślnością nie  tylko nie zyskuje wśród nich przyjaciół, a wręcz przysparza sobie wrogów.  Gnatożujom nie podobały się wielkopańskie gesty jeszcze jednej Srebrnej  Klicy, która daje im jałmużnę, patrząc na nich z góry. Za to upokorzenie i  za tysiące innych upokorzeń, których każdego dnia nie szczędził im świat i  Srebrne Kły, odpowiadały nienawiścią. Nie wierzyły, że ktoś może im dobrze  życzyć, w każdym działaniu węsząc podstęp i próbę wytknięcia im ich  upodlenia. Michelle nie wiedziała tego wszystkiego, działając w dobrej  wierze. Zrozumiała to dopiero, kiedy było już za późno. 
Bardzo szybko została Fosternem - jej szlachetne, honorowe i mądre czyny  znane były szeroko. Nazywano ją Pocałunkiem Luny, a ona była szczęśliwa  pośród garou, pozostając w nieświadomości tego wszystkiego, co czaiło się w  kątach. 
Najgorętszym jej pragnieniem było pomóc najbiedniejszym, wykorzystywanym i  pokrzywdzonym, a najlepiej do tego celu nadawały się Gnatożuje. Słyszała  wiele legend o władcach, którzy żyli wśród ludu, aby poznać jego obyczaje i  potrzeby i postanowiła podążyć w ich ślady. Przebrała się w łachy i  zamieszkała na ulicy. 
Dzieci Szczuranie zaakceptowały jej - szlachetnego urodzenia młodej garou  nie były w stanie zakryć łachmany ani brud. Była jednak uparta i starała się  dotrzeć do nich, zaprzyjaźnić się, być jedną z nich. Kilka kobiet z  Gnatożujów wzruszyła ta naiwna, nieporadna istota, lecz byli i tacy, którzy  pałali do niej nienawiścią. Donieśli o jej postępkach wujowi, który bez  trudu odnalazł ją wśród żebraków i straszliwie ukarał. 
Od tej chwili życie przestało być tak piękne dla Michelle. Ten dobry,  wyrozumiały człowiek, jakim był dla niej zawsze Gniew Sokoła, zmienił się w  demona. Stała się jego suką, którą lżył i bił przy każdej okazji, karząc za  zbezczeszczenie rodu i dobrego imienia Srebrnych Kłów. Cierpiała bardzo, nie  wiedząc do końca za co, ale z czasem zatarła się dla niej różnica między  prawdą a fałszem, dobrem i złem i już wszystko jej było jedno, co właściwie  zrobiła i dlaczego. Stała się posłuszną wujowi niewolnicą, gotową na każde  skinienie. Dzięki temu zaczęła wkrótce wracać do łask, pojawiać się na  bankietach i działać w społeczności garou, ale tym razem zgodnie z wolą  Gniewu Sokoła. Nie skarżyła się, zaczęła nawet powoli znajdować w tym  zadowolenie i satysfakcję - pogodziła się z losem. 
Pomyliłby się jednak ten, który myślałby, że od tej pory los był dla niej  łaskawy. W niecały rok później Gniew Sokoła i jego zwolennicy zginęli z rąk  innych Srebrnych Kłów, które dość miały ich rządów. Michelle udało się  uciec, nie mogła jednak wrócić na dwór, gdyż czekała ją pewna śmierć. Nie  miała pieniędzy na powrót do Francji, znalazła się nagle na ulicy bez  środków do życia, zagubiona i zupełnie sama. 
Mając nadzieję, że Gnatożuje przypomną sobie o wszystkich dobrodziejstwach,  których od niej zaznali, zwróciła się do nich o pomoc. Jednak Dzieci Szczura  nie mają w zwyczaju pomagać Srebrnym Kłom, zwłaszcza, gdy mają okazję  popatrzeć sobie na upadek któregoś z nich, ponaśmiewać się z nich bezkarnie  i pokazać im, jak wygląda prawdziwe życie, bez kolorowych fatałaszków i  służby na każde skinienie. Gorzko musiała Michelle odpokutować wszystkie  krzywdy, które Srebrne Kły wyrządziły Gnatożujom... Nie, nikt jej nie tknął,  choć widziała nieraz panienki z dobrych domów, gwałcone kilkanaście razy  przez różne niedowartościowane męty. Ona była dla nich czymś bardziej podłym  niż śmieci, którymi się żywili i na których spali, nie wartym nawet  spojrzenia. Włóczyła się za nimi, bo nie mogła zrobić nic innego, żywiąc się  odpadkami odpadków, które jedli. Brudna, zaszczuta, z przekrwionymi z  niewyspania oczami, skórą pożółkłą od głodu, wyschłym ciałem i błędnym  wzrokiem, kuliła się w zaułkach i najciemniejszych kątach, skamląc, kiedy  ktoś się do niej odezwał, szczerząc zęby, gdy ktoś się zbliżał. W tamtym  czasie zapomniała o tym, że jest Srebrnym Kłem, arystokratką, myślącą  istotą. Zapomniała nawet o tym, że jest garou. Chciała po prostu przetrwać,  była to ostatnia myśl, która pozostała w udręczonym umyśle. Z czasem zaczęli  traktować ją nieco lepiej, gdy zapach arystokraty uleciał już z niej  nieodwracalnie. Ale dwukrotnie pobili ją do nieprzytomności za to, że  nazwała siebie Gnatożujem. Jakiś czas później katowali ją przez trzy dni za  to, że w przypływie determinacji powiedziała o sobie: Srebrny Kieł.  Zaczęła pić, bardzo dużo bardzo kiepskiego alkoholu. Żebrała u żebraków o  najdrobniejszą monetę, za kroplę wódki była w stanie oddać wszystko. Robiła  takie rzeczy, o których wcześniej nawet jej się nie śniło, bycie suką wuja  wspominała jak przyjemne wakacje. Potem przestała nawet wspominać. Tak żyła  czas jakiś, pogrążając się w wiecznym pijackim śnie bez marzeń.  Rzeczywistość ją przerosła i wyrzuciła na swój margines, jak wyżutą do końca  gumę. 
Z ulicy zgarnął ja Tom Mallagy, nie z jakiegoś zapchlonego miłosierdzia,  lecz z czystej chęci zysku. Bił ją mocno, ale skutecznie, nie dawał kropli  alkoholu i nazywał szmatą. Zadziwiająco szybko zrobił z niej na powrót  człowieka, ale Tom Mallagy po prostu znał się na rzeczy. Potem dał jej  spluwę i kazał zabijać. Myślała, że przeżyła już wszystko, co da się przeżyć  i że jest zdolna do wszystkiego, ale myliła się. Świeżo odzyskane  człowieczeństwo buntowało się na myśl o odbieraniu życia innym i Michelle  powiedziała Tomowi, że ma go gdzieś. Ale Tom Mallagy nie należał do osób,  które rozumieją znaczenie słowa "nie". Wytresował ją szybko, brutalnie i  skutecznie. Nauczyła się zabijać i była w tym całkiem dobra. Nie wykonywała  skomplikowanych misji, wymagających planowania i taktyki. Po prostu brała  spluwę albo nóż i odbierała komuś życie - tak po prostu, bez zbędnych  ceregieli. Kiedy była grzeczna, dostawała kasę na dragi, które stały się jej  jedynym hobby, za to naprawdę wciągającym. Na haju była prawie cały czas,  choć zabijała tylko na stymulantach. Nie chciała myśleć. Była to ostatnia  rzecz, na jaką miała ochotę. Wiedziała, że jeśli nawali, Tom usunie ją bez  skrupułów. Był chyba jedyną istotą na świecie, którą szczerze i głęboko  nienawidziła, choć jednocześnie bała się go panicznie. Nie przyjaźniła się z  żadną z osób, z którymi pracowała, nie rozmawiała z nikim. Przebywała  jedynie we własnym świecie narkotycznych fantazji. 
W końcu zaczęła przesadzać z dragami i tracić skuteczność. Następna jej  misja miała być samobójcze i Michelle wiedziała o tym. Było jejjednak  wszystko jedno. Dopiero w momencie, gdy śmierć po nią przyszła, wygrał  instynkt i dziewczyna nie dała się zabić. Jej jaźń wyrwała się jakby z  długiego, ciężkiego snu i choć rzeczywistość okazała się wiele gorsza od  koszmaru, to  jednak była to rzeczywistość. Michelle przypomniała sobie o  tym, że jest garou i misja samobójcza okazała się dziecinną igraszką. Do  wolności brakowało jej tylko śmierci Toma Mallagy, ale to był dobry  przeciwnik. Nie potrafiła go odnaleźć, a potem już nawet przestała chcieć.  Pamięć o nim stała się przestrogą, myślą, która nie dawała jej znowu zasnąć.  Cieszyła się z takiego obrotu rzeczy. 
Po wszystkim, co przeżyła, nie widziała dla siebie miejsca w społeczeństwie  garou. Została Roninem i podobało jej się to. Postanowiła już nigdy więcej  się nie bać i już nigdy więcej nie zostać bez środków do życia. Jedyną  wartość przedstawia dla niej siła i pieniądze. Za fetysze, nowe dary i forsę  wykonuje zlecenie dla każdego, kto tylko jest w stanie zapłacić.  Nie tyka nigdy alkoholu ani dragów, ale jej nałogiem są papierosy. Podróżuje  z duchem, który jest niewiele mniej cyniczny od niej. Nie ufają sobie, w  każdym razie tak oboje mówią i myślą, są razem tylko ze względu na obopólne  korzyści. 

Imię: Michelle Plantagenet, Biały Skorpion
Gracz: Thil'nen
Rasa: homid
Patronat: Filodoks
Plemię: Ronin

Atrybuty:
Fizyczne: Siła 2, Zręczność 2, Wytrzymałość 2
Socjalne: Charyzma 2, Oddziaływanie 3, Wygląd 3
Umysłowe: Percepcja 3, Inteligencja 4, Spryt 3

Zdolności:
Talenty: Bójka 3, Cwanisctwo 2, Czujność 3, Empatia 3, Przebiegłość 2, Unki 3, Wysportowanie 3, Zastraszanie 1
Umiejętności: Autorytet 1, Broń palna 2, Etykieta 3, Krycie się 2, Naprawa 1, Prowadzenie Pojazdów 2, Sztuka Przetrwania 2, Walka Wręcz 2
Wiedza: Komputery 2, Lingwistyka 2, Nauka 2, Okultyzm 1, Polityka 2, Prawo 1, Obrzędy 1

Pozycja: Duch przyjaciel 3, Czystość rasy 4, Mienie 1

Dary:
Odporność na ból (1), Wyczucie Żmija (1), Perswazja (1), Pełgający płomień (1), Wyczucie pr. postaci (1), Zakłócenie technologii (1), Pancerz Luny (2), Duch walki (2), Przywołanie ducha (2)

Chwała: 1

Honor: 5

Mądrość: 1

Szał: 4

Gnoza: 5

Siła Woli: 5

Ranga: Fostern

Rytuały: Modlitwa do zwierzyny, Przygotowanie

Sprzęt: Beretta +5 magazynków, nóż z niezbędnikiem, plecak, lina, apteczka, kevlarowa kamizelka

Wiek: 25 lat
Włosy: bardzo jasne, długie
Oczy: ciemneRasa: biała
Narodowość: amerykańska
Płeć: kobieta

Wzrost i waga
Homid: 175 cm, 60 kg, Glabro: 190 cm, 80 kg, Crinos: 330 cm, 150 kg, Hispo: 150 cm, 60 kg, Lupus: 110 cm, 35 kg.