Wyszukiwanie

Fortean Times
Magia Chaosu
Demonologia
Dyskordianizm
Galerie
Kontrkultura
Magazyny
Różności
Tajemnice przeszłości
Teorie Spiskowe
Ufologia
Gildia Tajemnic
Archiwum Newsów
 Maj
Gildie
  DVD
Jestem Synem Sama!
Ostatnia aktualizacja: 20 grudnia 2002
Autor: John Vincent Sanders
Tłumaczenie: Kormak
Żródło: Fortean Times



David Berkowitz odsiaduje sześciokrotne dożywocie za morderstwa popełnione przez Syna Sama w Nowym Jorku 25 lat temu. Przed czerwcowym przesłuchaniem w sprawie przedwczesnego zwolnienia, Berkowitz, teraz nowo narodzony chrześcijanin z własną stroną internetową zadeklarował, że nie chce wyjść na wolność. JOHN VINCENT SANDERS ponownie zbadał tę sprawę, zadając pytanie, czy Berkowitz był jedynym mordercą używającym nazwy "Syn Sama" i czy miał on powiązania z czarnomagicznym podziemiem.

Kiedy już przerzedzą się drzewa, po tym jak wdrapiesz się na wzgórze w nowojorskim Untermeyer Park, trudno nie zauważyć raczej dziwacznie wyglądającej formacji skalnej. Po bliższym przyjrzeniu się dostrzec można żelazne poręcze i inne ślady ludzkiej pracy. Okoliczni mieszkańcy zawsze nazywali tą dużą budowlę - ma ponad 40 stóp (12,2 metra) od zachodniej strony - Orlim Gniazdem. Wzniesiono je jakieś 75 lat temu jako źródełko z kaskadami, a wieżyczka na szczycie oferuje piękny widok na rzekę Hudson i Palisady New Jersey.

Park był kiedyś własnością multimilionera Samuela Untermyera, który nakazał wkomponować w żródełko (które zbudował z okazji ślubu swojej córki) wielkie głazy sprowadzone z Wielkiej Brytanii. Istnieje uzasadniony powód by przypuszczać, że bogaty prawnik interesował się tajemnymi duchowymi wierzeniami, a konstrukcja Orlego Gniazda sugeruje zastanawiającą próbę naśladownictwa megalitycznych budowli z Wiltshire. Po śmierci Untermeyera w 1940 roku, jego podupadająca posiadłość została przekazana w darze zarządowi miasta Yonkers, niedaleko na północ od New York City. Na północnym krańcu parku znajdują się klasyczne ogrody z ich imponującą mieszaniną greckiej architektury i asyryjskich rzeźb.  Za ogrodami możemy odnaleźć tak zwane Tysiąc Stopni, prowadzących w dół do innych punktów widokowych. Nieopodal podnóża schodów, w gęsto zarośniętej okolicy za pobliskim Szpitalem Św. Jana, kiedyś mieściła się pompownia. Z nigdy nie ujawnionych publicznie powodów zburzono ją 15 lat temu i dzisiaj nie pozostało po niej nawet śladu fundamentów.

Świątynia w Parku Untermeyera

Park Untermeyera i zniszczona pompownia - niegdyś znana jako Jaskinia Diabła - są czymś więcej niż lokalną atrakcją. Razem z innymi pobliskimi lokacjami stanowią mało znane elementy skomplikowanej łamigłówki pełnej masowych morderstw i nieustających kontrowersji.

Dwadzieścia pięć lat temu Nowy Jork został sterroryzowany przez bezprecedensowe mordercze zagrożenie. Od lipca 1976 do lipca 1977, brutalny zabójca - który nazywał siebie tylko "Synem Sama" - przeprowadził osiem pojedynczych ataków przy użyciu broni palnej; kilka z nich wymierzonych było w obściskujące się pary w zaparkowanych samochodach, ale we wszystkich przypadkach głównym celem były młode kobiety, nastoletnie lub ledwo kończące dwadzieścia lat. Sześć z trzynastu zaatakowanych osób zmarło z powodu odniesionych ran: Donna Lauria, Carl Denaro (długowłosy mężczyzna omyłkowo wzięty za kobietę), Christine Freund, Virginia Voskerichian, Valentina Suriani i Stacy Moskowitz. Osiemnastoletnia Jody Valente, która przeżyła pierwszą napaść, opisała sprawcę jako białego mężczyznę, około trzydziestoletniego, z kręconymi włosami.

W trakcie następnych 12 miesięcy, do reportera Jimmy Breslina i nowojorskiego Departamentu Policji wysłano dwa listy, zawierające satanistyczne aluzje i obietnice dalszego rozlewu krwi. Morderca, nazwany przez prasę "Zabójcą Kaliber 44", spowodował rozpoczęcie największego polowania na człowieka w historii Stanów Zjednoczonych. Wywołał również falę strachu, której kulminacją było lato roku 1977. Policja szybko sformułowała teorię "jedna broń, jeden zabójca", ale patrząc dzisiaj wstecz, ta teoria nie zgadzała się z faktami dostępnymi w tamtym czasie, kiedy to (zastanawiający zbieg okoliczności), zainteresowanie opinii publicznej satanizmem wzrastało.

W Ameryce lata 70-te można scharakteryzować jako dekadę przejściową. Wojna w Wietnamie w końcu się skończyła, a afera Watergate zmusiła prezydenta Richarda Nixona do złożenia dymisji. Ruchy społeczne, takie jak  Greenpeace i Narodowa Organizacja Kobiet (National Organization for Women) były zajęte kodyfikowaniem swoich ideologii. Tymczasem światowa świadomość hipisów wtapiała się w samopochłaniający hedonizm "Dekady 'Ja' ".

W tym samym czasie pojawiła się mroczna subkultura. Filozofowie New Age podważali ważność judeochrześcijańskiej etyki, wiele jednostek badało alternatywne koncepty dobra i zła; dla niektórych ścieżka ta prowadziła ku okultyzmowi i satanizmowi. Dziennikarz śledczy Maury Terry , autor wydanego w 1987 r. exposé o Synu Sama zatytułowanego The Ultimate Evil (Ostateczne Zło), wskazuje na związek wzrostu masowego zainteresowania satanizmem z pojawiniem się Process Church of the Final Judgment (Procesu, Kościoła Sądu Ostatecznego), założonego w Anglii prawie 40 lat temu. Według Terry'ego, kilka słynnych zespołów rockowych było pod wpływem Procesu i jego dziwnego połączenia Chrystusa i Szatana.

W roku 1967 Rolling Stonesi wydali album zatytułowany Their Satanic Majesties Request; a rok później ich piosenka "Sympathy for the Devil" znalazłą się na szczytach list przebojów.  Dwie wczesne płyty Led Zeppelin powstały pod wpływem legend arturiańskich, a także pełnych mitów fantazji takich pisarzy jak J.R.R. Tolkien i Arthur Machen. Gitarzysta Zeppelinów, Jimmy Page, wyrażał wielkie zainteresowanie okultystyczną filozofią nieżyjącego Aleistera Crowleya, kupił nawet jego posiadłość Boleskine House w pobliżu jeziora  Loch Ness. Prekursorzy heavy metalu z Black Sabbath nie pozostawiali cienia wątpliwości, gdzie leżały ich inspiracje, a inne zespoły także wykorzystywały satanizm w celu osiągnięcia komercyjnego sukcesu. Hollywood, zawsze uważnie śledzące najnowsze trendy, odpowiedziało takimi filmami jak  Rosemary's Baby, Race with the Devil, i The Omen.


David Berkowitz przyszedł na świat jako Richard David Falco 1 czerwca 1953 roku. Jego biologiczna matka, Betty Falco, zaszła w ciążę w wyniku romansu z żonatym mężczyzną, Josephem Klinemanem. Kiedy dowiedział się o ciąży, Klineman odmówił uznania ojcostwa i zażądał, aby dziecko oddano do adopcji. Kilka dni po swoich narodzinach Richard David został adoptowany przez  Nathana i Pearl Berkowitzów, którzy odwrócili kolejność jego imion.

Dzieciństwo Davida nie było spokojne. Pomimo ponadprzeciętnej inteligencji wcześnie stracił zainteresowanie nauką i rozpoczął karierę drobnego złodziejaszka i piromaniaka. Jego stan psychiczny jeszcze się pogorszył kiedy jego przybrana matka zmarła na raka piersi w 1967 roku. W wyniku przeróżnych frustracji, w tym kilku nieudanych związków z kobietami, zaciągnął się do armii Stanów Zjednoczonych w roku 1971. Mimo że nadal trwała wojna w Wietnamie, wysłano go na placówki w Korei Południowej i w samych Stanach.

Po odejściu z wojska w roku 1974, Berkowitz flirtował z religią chrześcijańską i rozpoczął poszukiwania, które doprowadziły do spotkania ze swoją biologiczną matką, Betty i przyrodnią siostrą, Roslyn. Znów wzniecał pożary, tym razem zaczął twierdzić, że słyszy "głosy". Mimo że później przyzna się do napaści z nożem w ręku na kobietę w Wigilię 1975 r., policja nie ma żadnych danych na temat opisanego przez niego przestępstwa.

To mandat za złe parkowanie sprawił, że skojarzono Davida Berkowitza z ostatnim atakiem Syna Sama z 31 lipca, w wyniku którego 20-letni Bobby Violante stracił wzrok, a  20-letnia Stacy Moskowitz - życie. Po skomplikowanej sekwencji wydarzeń został aresztowany 10 dni póżniej, przed budynkiem, w którym mieszkał, na Pine Street w północno-zachodnim Yonkers. Berkowitz natychmiast przyznał się do wszystkich ataków oraz wziął na siebie odpowiedzialność za niesławne listy. W końcu skazano go na sześciokrotne dożywocie, które obecnie odsiaduje ośrodku Sullivan, w stanie Nowy Jork.

W jednym z listów Syna Sama odnaleźć można złowieszcze odnośniki do innych osób. Kilka lat po jego aresztowaniu, Berkowitz zaczął oskarżać różne osoby o członkostwo w grupie satanistycznej, której główna siedziba znajdowała się blisko jego mieszkania w Yonkers. Chodziło mu m.in. o dwóch braci, Johna i Michaela Carr'ów. Dwóch innych satanistów, określanych jako "Joker" i "Książę Śmierci" (Duke of Death), mieszkało na pobliskiej Wicker Street. Inny bliski sąsiad, Sam Carr, ojciec Johna i Michaela, został oskarżony o bycie "wysokim przedstawicielem Legionu Diabła". David powiedział też, że pies Sama Carra, czarny labrador, został użyty przez złe moce do przekazywania mu informacji.

Pomimo zarzutów, żadnej z osób oskarżonych przez Davida Berkowitza nie aresztowano. Niemniej jednak wiele wskazuje na to, że tzw. "Książę Śmierci" i być może także inni, uciekli zanim mogli zostać przesłuchani przez policję. Berkowitz przyznał, że próbował podeprzeć swoją obronę tezą o niepoczytalności, w tygodniach po aresztowaniu. Mimo że taka próba automatycznie poddałaby w wątpliwość jego wiarygodność w przyszłości, pewne fakty sugerują istnienie spisku, kryjącego się za morderstwami "Syna Sama".

Wiadomo powszechnie, że obaj bracia Carr zmarli gwałtowną śmiercią w przeciągu dwóch lat od aresztowania Berkowitza. John Carr, lat 31, zginął wskutek postrzału w twarz ze strzelby w lutym 1978, w miejscowości Minot, w Północnej Dakocie. Rzekomo na jednej z dłoni denata znaleziono liczbę 666, namalowaną zaschłą krwią. Prawdopodobne morderstwo ostatecznie uznano za samobójstwo. A 27-letni Michael Carr, pomimo swojej klinicznej niechęci do alkoholu, zginął w wypadku samochodowym na autostradzie West Side Highway, w Nowym Jorku, 4 października 1979 roku. Podobno był pijany.

Kolejnym mrożącym krew w żyłach faktem jest samobójcza śmierć, z 20 września 1977 roku, kolejnego człowieka z okolicy. Andrew Dupay, 33-letni listonosz, od lat zarówno mieszkał jak i pracował w sąsiedztwie Berkowitza i Carr'ów. Według pożegnalnego listu, który zostawił wynikało, że wielokrotnie grożono mu śmiercią. Jako ktoś spędzający bardzo dużo czasu w tej okolicy możliwe jest, że dowiedział się o rzeczach, o których nie powinien.

Północno-zachodnie Yonkers w połowie lat 70-tych wyglądało niemal tak samo, jak teraz. Przez cały okręg niczym nić biegnie park stanowy - Old Croton Trailway State Park. 22-milowa (35km) ścieżka, nazywana przez okolicznych mieszkańców "Akweduktem", biegnie równolegle z prądem rzeki Hudson, i została zbudowana nad tunelem wodnym, który kiedyś służył wyspie Manhattan na południu. Odosobniony "Akwedukt" zapewnia również dyskretny dostęp, szczególnie nocą, do wielu miejsc, między innymi do Parku Untermeyera i pobliskiego Rezerwatu Przyrody Lenoir.

"Orle Gniazdo"

Dwadzieścia pięć lat później satanistyczne działania, które miały miejsce w tej okolicy, stały się miejską legendą. Wygląd Parku Untermeyera jest idealny dla tego typu rzeczy; nawet dzisiaj połowa terenu jest gęsto zalesiona. Co więcej, kilka miejsc w parku, m.in. Orle Gniazdo (na zdjęciu) i tzw. "świątynia" nadal jest pomalowana okultystycznym/satanistycznym graffiti, większość z nich powstało ostatnio. Migracje ludności spowodowały, że obecnie w okolicy mieszka sporo ludności hiszpańskojęzycznej. Znajomy powiedział mi, że od czasu do czasu w lasach w pobliżu "Akweduktu" znaleźć można ślady składania ptaków w ofierze, pozostałości po rytuałach santerii.

Byli pracownicy pobliskiego Szpitala Św. Jana nadal pamiętają noce, kiedy w lasach widać było płomienie pochodni i słyszano śpiewy, szczególnie od strony teraz zniszczonej Jaskini Diabła. Są tacy, którzy utrzymują, że to były nieszkodliwe nocne zabawy nastolatków w latach 70-tych, ale to przekonanie kłóci się z paroma niepokojącymi faktami. W czasie Świąt Bożego Narodzenia w 1976 roku, w okolicy "Akweduktu", na południe od Parku Untermeyera znaleziono ciała owczarków alzackich, którym precyzyjnie obcięto uszy. W listopadzie 1979 roku, oficer policji hrabstwa Westchester natknął się na złowieszcze nocne zgromadzenie w Rezerwacie Przyrody Lenoir : grupa ubranych w długie szaty i kaptury niosła pochodnie i prowadziła na smyczy dwa owczarki alzackie.

Podobne wydarzenia odnotowywano w tym czasie w całym regionie. W mieście Walden, w stanie Nowy Jork, między październikiem 1976 a październikiem 1977 odnaleziono 85 owczarków alzackich obdartych ze skóry. W sąsiednim stanie Connecticut, w hrabstwie Fairfield County, pracownik lokalnej stacji radiowej opowiedział mi o nocnych zgromadzeniach w lasach otaczających jezioro Candlewood , w pobliżu Danbury.

Miałem możliwość zrobienia wywiadiu z dziennikarzem Maury Terry w kwietniu 2002 roku (spójrz niżej). Jego kontrowersyjna książka o Davidzie Berkowitzu, zatytułowana Ostateczne Zło (The Ultimate Evil), doczekała się już zmienionej, trzeciej edycji, dzięki wydawnictwu Barnes & Noble. Oprócz pisania artykułów do magazynów i gazet, wystąpił on również w niezliczonych audycjach radiowych i telewizyjnych poświęconych morderstwom "Syna Sama". Terry brał także udział w policyjnych dochodzeniach związanych z morderstwami dzieci w Atlancie w latach 80-tych oraz ze sprawą OJ Simpsona.

Okładka książki "Ostateczne Zło" M.TerryWYWIAD Z MAURY TERRY - "OSTATECZNE ZŁO"

John Vincent Sanders (JVS): Czy nadal wierzysz, że w morderstwa Syna Sama było zaangażowanych więcej osób niż jedna?

Maury Terry (MT): Absolutnie. W mojej opinii, dowody na to są przytłaczające i rozstrzygające. Przeprowadziłem wywiad telewizyjny z Davidem Berkowitzem w latach 90-tych. Twierdził, że nacisnął spust tylko podczas dwóch ataków "Syna Sama" i publicznie nazwał Johna i Michaela Carr'ów drugimi strzelcami. Nawet nowojorska policja w końcu przyznała, że prawdopodobnie strzelców było wielu. Co więcej, jeśli porównasz policyjne rysopisy ze sprawy Lomino/De Masi (nawiązanie do dwóch ofiar Syna Sama z 1976 r.) z fotografią Johna Carra, podobieństwo jest uderzające.

JVS: Czy znasz początki satanistycznej grupy z Yonkers, z którą związał się David Berkowitz?

MT: Jej początki według mnie sięgają do lekarza, który został zmuszony do ucieczki z Anglii po II Wojnie Światowej. Pojawił się w Yonkers gdzieś pomiędzy rokiem 1946 a 1947 i rozpoczął praktykę na północnym Broadwayu, niedaleko okolicy gdzie w końcu zamieszkał Berkowitz. Oprócz sympatyzowania z nazizmem, doktor był też samozwańczym demonologiem, który wykorzystywał seks do celów okultystycznych.

JVS: Coś w rodzaju "magii seksualnej" promowanej przez Aleistera Crowleya?

MT: Tak, ale człowiek, o którym mówię, w swoich seksualnych praktykach wykorzystywał nieletnich chłopców. Nawet zorganizował grupę podobnych do niego ludzi z Yonkers w latach 50-tych. W roku 1970 ta grupa została wchłonięta przez odgałęzienie Kościoła Sądu Ostatecznego (Process, The Church Of The Final Judgment - przyp. tłum.). Jądro miejscowej kadry zapewne nadal istnieje w jakiejś formie, ale od 25 lat są bardzo słabo widoczni. Ponadto ponad 20 oryginalnych członków grupy w końcu zmarło w gwałtownych okolicznościach.

JVS: Od dawna utrzymujesz, że seksualne wykorzystywanie dzieci, dziecięca pornografia i handel narkotykami to niektóre z celów ludzi organizujących grupy satanistyczne. Agencje rządowe Anglii i Stanów Zjednoczonych przeprowadziły wspóną akcję przeciwko internetowej grupie o nazwie "The Candyman", do tej pory aresztowano ponad 200 osób. Prokurator generalny John Ashcroft ogłosił, że w tej grupie znajdowały się tysiące ludzi, m.in. prawnicy, funkcjonariusze policji, kierowcy szkolnych autobusów i nauczyciele. Czy podejrzewasz, że istnieje powiązanie między tego rodzaju internetową działalnością a zorganizowanym satanizmem?

MT: Myślę, że jakiś związek jest możliwy. Dwadzieścia pięć lat temu satanistyczny motyw był wygodnym narzędziem dla pewnych jednostek, które chciały kontrolować grupy ludzi z różnych powodów; między innymi pornografii dziecięcej i handlu narkotykami. Internet sprawia, że można dotrzeć do ludzi niekoniecznie zainteresowanych satanizmem, ale które podzielają zamiłowanie do innych nielegalnych działań.

JVS: W momencie, kiedy rozmawiamy, dokładnie za dwa miesiące (czerwiec 2002) odbędzie się pierwsze przesłuchanie Davida Berkowitza w sprawie jego przedterminowego zwolnienia. Utrzymywałeś z nim kontakt przez ostatnie lata. Czy sądzisz, że ma on jakieś nadzieje na wcześniejsze zwolnienie?

MT: Mimo że Berkowitz wyrażał chęć wcześniejszego uwolnienia, przyznaje także, że zasłużył na swoje dożywocie. Co chwila daje do zrozumienia, że został zupełnie zresocjalizowany i co więcej, czuje się bezpieczniejszy tu, gdzie teraz jest. Nie sądzę, żeby spodziewał się, że zostanie uwolniony, i wątpię, że kiedykolwiek będzie.

(Nie został uwolniony. FT)

 

LINKI: strona domowa Davida Berkowitza

 

John Vincent Sanders jest nowojorskim pisarzem, który mieszkał w Yonkers podczas i po morderstwach "Syna Sama"

Artykuł pochodzi z magazynu "Fortean Times" #161, Sierpień 2002. (C) All Rights Reserved.