Ostatnia aktualizacja: 11 marca 2004
Autor: Kormak
Trudno mówić o Necronomiconie i nie napomknąć o okultyzmie. Nieważne, czy przyjmiemy istnienie księgi za fakt, czy też pogodzimy się z tym, że niemal na pewno jest tylko fikcją literacką - Necronomicon istnieje w umysłach setek tysięcy ludzi na całym świecie, szczególnie tych, którzy zajmują się magią.
Niektórzy z tych ludzi święcie wierzą w istnienie Wielkich Przedwiecznych i poszukują zaginionej księgi. Tak czynią przeróżne organizacje i zakony magiczne. Najsłynniejszym z takich stowarzyszeń jest tzw. Tyfoniczne Ordo Templi Orientis, odłam O.T.O. dowodzony przez najsłynniejszego badacza Magii Cthulhu, czyli Kennetha Granta. Utrzymuje on, iż Wielcy Przedwieczni reprezentują mroczne byty spoza naszego wymiaru, o których wrażliwy pisarz - H. P. Lovecraft - śnił. Przeczuwając ich istnienie, swoje niejasne wizje przelewał na papier.
Grant opowiada również o organizacjach, które dosłownie odczytują słowa Mistrza. I tak na przykład w stanie Milwaukee wyznawcy Wielkich Przedwiecznych, dowodzeni przez Michaela Bertiaux, zbierają się nad jeziorem i inwokują Wielkiego Cthulhu oraz Shub-Niggurath. Innym przykładem jest Ezoteryczny Zakon Dagona (EOD), publikujący znakomite artykuły na temat Dagona, czy poświęcone postaci pisarza z kręgu Lovecrafta - Clarka Ashtona Smitha.
Wielu autorów chciałoby widzieć powiązania między Mitami Cthulhu a naukami Aleistera Crowleya, najsłynniejszego XX-wiecznego okultysty, założyciela Zakonu A:. A:. i przywódcy O.T.O. Taką tezę wysuwa np. Simon w swojej wersji Necronomiconu. Teorie te potęgowane są przez przeróżne plotki, np. taką, według której Sonia Greene, żona Lovecrafta, miała przez jakiś czas być kochanką Crowleya podczas jego pobytu w Nowym Jorku. Później, zaznajomiona z jego słynną "Księgą Prawa" *, a będąc już żoną Lovecrafta, miała zainspirować tego ostatniego do stworzenia "Necronomiconu". Są to nieprawdziwe informacje, a poza tym pierwsze wzmianki o Necronomiconie pojawiają się dużo wcześniej. Lovecraft również nigdy nie spotkał osobiście Crowleya, znając go jedynie z gazet, choć wiedział kim on jest. Zresztą w jednym ze swoich listów wypowiada się o nim dosyć niepochlebnie, trudno więc uwierzyć, że crowleyowska "Księga Prawa" mogłaby posłużyć jakoźródło inspiracji dla pisarza z Providence.
Do fascynacji Necronomiconem i Mitami Cthulhu przyznają się również różne organizacje satanistyczne. Nawet najsłynniejsza z nich, czyli Kościół Szatana (C.O.S. - Church Of Satan) Antona Szandora La Veya, w swoich rytuałach odwołuje się do Wielkich Przedwiecznych (patrz: "Satanic Rituals").
Osobną kategorią są zajmujący się magią chaosu. Nie traktują oni Necronomiconu i bóstw Lovecrafta jako realnie istniejące byty - nie ma to dla nich żadnego znaczenia. Mag Chaosu równie dobrze może czcić Myszkę Miki, jak i Wielkich Przedwiecznych. Wszystko zależy od tego, czy dane bóstwo / zjawisko / fetysz jest w stanie tak mocno wpłynąć na podświadomość maga. Na tym właśnie polega uniwersalność magii chaosu - mag sam ustala w co chce wierzyć, może dowolnie czerpać z tylu źródeł inspiracji, ilu tylko zapragnie. Wielcy Przedwieczni i Necronomicon to niezwykle potężne źródło inspiracji. Kłamstwo czy prawda - to nie jest ważne. Mag Chaosu sprawi, że to zadziała - a to jest najważniejsze. Czy muszę dodawać, że chaoci wielką estymą darzą Azathotha? Chyba nie trzeba tłumaczyć, dlaczego szczególnie upodobali sobie Bestię Nuklearnego Chaosu...
Świat Mitów Lovecrafta już dawno przestał być zjawiskiem tylko czysto literackim. Czerpią z nich pisarze, malarze, muzycy, okultyści, gracze role playing games, twórcy gier komputerowych. Czy się to komuś podoba czy nie.
PRZYPISY:
* - Księga Prawa - Liber Al vel Legis - Księga będąca podstawą systemu magiczno-religijnego Crowleya, czyli "thelemy" (gr. wola). Miała ona zostać mu podyktowana w 1904 r. w Egipcie, przez istotę zwaną Aiwaz (Aiwass), poprzez medium, którym byłą jego ówczesna żona, Rose Kelly.