Wyszukiwanie

Współczucie dla diabła
Fortean Times
Magia Chaosu
Demonologia
Dyskordianizm
Galerie
Kontrkultura
Magazyny
Różności
Symbole
Tajemnice przeszłości
Teorie Spiskowe
Ufologia
Gildia Tajemnic
Archiwum Newsów
 Maj
Gildie
  DVD
Współczucie dla Diabła - część 1: Początki
Ostatnia aktualizacja: 9 lutego 2003
Autor: Gary Lachman
Tłumaczenie: Kormak
Pierwszy raz publikowane w : Fortean Times, nr 134, maj 2000



Kościół czcicieli śmierci czy apokaliptyczni prorocy? Gary Lachman bada Process Church Of The Final Judgement (Kościół Procesu Sądu Ostatecznego), ruch z lat sześćdziesiątych o wielkim zasięgu...

Oskarżani o bycie "kościołem odzianych na czarno czcicieli śmierci" pełnym bezmózgich "zakapturzonych ćpunów", wierzyli w to, że byli wizjonerami ostrzegającymi przed nadciągającą apokalipsą. W obliczu strzelaniny w szkole w Columbine i rosnącej aktywności antysekciarskich ruchów, słowa te mogły pochodzić z pierwszych stron gazet z roku 1999. Ale pod koniec hipisowskiego marzenia, zarzuty te wysuwano przeciwko jednemu z najbardziej kontrowersyjnych kultów lat sześćdziesiątych: Kościołowi Procesu (The Process Church).

W roku 1963, w Instytucie Scjentologii L Rona Hubbarda przy Fitzroy Street w Londynie spotkało się dwoje ludzi. Oboje uczyli się, aby zostać "audytorami". "Auditing" był hubbardowską metodą (opartą na jego wcześniejszym systemie, dianetyce) odkrywania i eliminowania "engramów", psychicznych pozostałości po przeszłucy traumatycznych doznaniach. Celem "auditingu" jest stanie się "czystym", "wytrzeć" psychikę do czysta i stać się dzięki temu czymś w rodzaju nadczłowieka, którego nie dręczą już neurotyczne lęki.

Robert DeGrimston Moore i Mary Ann McClean byli zafascynowani "auditingiem" i szybko osiągnęli w nim biegłość. Mimo że pochodzili z różnych środowisk, oboje byli entuzjastycznymi scjentologami. Urodzony w Szanghaju w 1935 r., Robert służył w wojsku jako oficer kawalerii, przez pewien czas stacjonował na Malajach. Pochodził z klasy średniej i skończył studia architektoniczne. Chwalił się, że jego IQ wynosi 163 i twierdził, że należy do MENSA. Wysoki, przystojny marzyciel z charyzmą, Robert był bierny i emocjonalnie zależny. Jak się okazało, doskonale pasował do Mary Ann.

Urodzona w Glasgow w 1931 roku, Mary Ann wiodła inne życie. Jej ojciec odszedł zanim się urodziła; niedługo potem porzuciła ją matka. Wychowała się u krewnych w biedzie i zaniedbaniu. Atrakcyjna, dynamiczna i ambitna, we wczesnych latach 50-tych wyemigrowałą do Stanów Zjednoczonych; bardzo prawdopodobne, że trudniła się prostytucją. Przez pewien czas była żoną amerykańskiego mistrza boksu Sugar Raya Robinsona. We wczesnych latach 60-tych Mary Ann rzuciła go i przeniosła się do Londynu. Rozstanie musiało jej się opłacić: wynajęła drogie mieszkanie i zaczęła prowadzić luksusową agencję call-girls. Dostarczała rozrywki klientom z wysokich sfer, była zamieszana w skandal Profumo (1) . Manipulantka, wymagająca i sprytna, wiedziała jak wykorzystywać emocjonalne potrzeby i uzależniać od siebie swoje otoczenie. Pociągała ją inteligencja i urok Roberta. Wiedziała, że obie te rzeczy mogła wykorzystać i tak zrobiła.

Robert Moore a.k.a. DeGrimstonSzybko stało się jasne, że byli zbyt inteligentni i rozmyślni żeby pozostać wyznawcami Hubbarda. Robert i Mary Ann mieli własne pomysły, które przetestowali z powodzeniem na niektórych klientach. System bezpieczeństwa na  Fitzroy Street był najwyższej jakości; kiedy Mary Ann odkryła, że pokój, w którym odbywała sesje jest na podsłuchu, odeszła wraz z Robertem. Mary Ann, która była czuła na punkcie zewnętrznych szczegółów, namówiła Roberta, żeby zrezygnował z nazwiska Moore, które wg niej brzmiało zbyt pospolicie i nazwał się DeGrimston. Wkrótce potem pobrali się i w 1964 opracowali swój własny system.

Oboje interesowali się pracami Alfreda Adlera, ucznia Freuda, który rozwinął swoje własne pomysły. Adler, który opracował ideę kompleksu niższości wierzył w to, że ludzie kierują się "tajnymi celami", ukrytymi planami, które dają początek przymusom i nerwicom. Chodziło o to, żeby odkryć te cele i uświadomić je sobie. Zestawiając ze sobą Adlera i Hubbarda, Robert i Mary Ann stworzyli nowy system - Analizę Przymusów (Compulsions Analysis).

Kiedy wypróbowali nową terapię na kilku przyjaciołach, rezultaty były bardzo zachęcające. Krąg się rozrastał, inicjowani ludzie, którzy przeszli przez "proces" - jak zaczęli to nazywać - inicjowali innych, wszyscy płacili spore sumy DeGrimstonom. Większość wczesnych klientów było znajomymi Roberta. Przyjaciele Mary Ann byli ludźmi raczej podejrzanej proweniencji, ale Robert przebywał wśród znamienitej brytyjskiej młodzieży. Młodzi profesjonaliści - architekci, artyści, naukowcy, ekonomiści - to oni tworzyli pierwotny rdzeń wyznawców De Grimstonów.

Otworzyli biuro na Wigmore Street. Zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Grupa, licząca wówczas już około 30 osób, zaczęła odczuwać przeróżne efekty "zbiorowego umysłu". Zaczęli także czuć, że odstają od reszty społeczeństwa. Jak wiele innych "alternatywnych" grup z lat 60-tych, Analiza Przymusu zmieniła się z autoterapii w rodzaj duchowej drogi, a ci którzy przeszli przez "proces" zaczęli uważać resztę społeczeństwa za rodzaj złego snu. DeGrimstonowie zaczęli przeczuwać, że to co stworzyli było czymś więcej niż tylko nową terapią. Zaczęli rozglądać się za nową nazwą i zdecydowali się na coś, co musiało wydać się oczywiste. W roku 1965, Analiza Przymusu, pochodna scjentologii, stała się Kościołem Procesu Sądu Ostatecznego.

Dalej...