Ostatnia aktualizacja: 24 maja 2001
Autor: Kret
"Doświadczonym Graczom" kojarzy się on z akcją w przyszłości, a głębsza analiza terminu sugeruje również cyborgizacje, czyli wszczepy. "Niedoświadczeni" obawiają się, że to tylko jatka w futurystycznym sosie, nie licząc "Blade Runnera" i ewentualnie "Neuromancera" Gibsona.
Nie ma się co dziwić. Wyjaśnienie terminu cyberpunk przez autorów gry Cyberpunk 2020 jest bowiem co najmniej nieścisłe. Przedrostek "cyber" nie oznacza jedynie kogoś, kto jest syntezą ciała i maszyny, a "punk" nie jest wyłącznie anarchistą. Przede wszystkim słowo "cyber" pochodzi od słowa "cybernetyka", a określenie "cyborg" jest znacznie późniejsze.
Po raz pierwszy słowa "cybernetyka" użył Norbert Wiener w 1948 roku, w swoim dziele pt. "Cybernetyka, czyli nauka o sterowaniu w zwierzęciu i maszynie". Cybernetyka jest więc nauką o sterowaniu, a także o definiowaniu i opisywaniu systemów. Właściwie wszystko, co nas otacza - nasze ciało, nasz kot, nasza mikrofalówka, żona (tu zdania są podzielone), dom, społeczeństwo, w którym żyjemy... wszystko to stanowi system. A każdy system jest sterowalny, jeśli posiadamy wystarczającą ilość środków, informacji i "uprawnień użytkownika".
Pomówmy więc chwilę o tym systemie społecznym. Na tym poziomie bowiem zwykle toczy się gra - bohaterowie zawsze obracają się w jakimś społeczeństwie. Społeczeństwo jest systemem, które stanowi element jeszcze większego systemu globalnego - wszystkich społeczeństw, ich ekonomii i polityki. Jeśli Gracze do czegoś dążą na tym poziomie w sposób świadomy, to zwykle do zniszczenia systemu. Są bowiem punkami.
Słowo "punk" w terminologii angielskiej oznacza "śmieć", choć w dzisiejszym słowniku angielsko - polskim słowo to oznacza chuligana (w jęz. amerykańskim) lub po prostu punka. Ruch punkowy rozpoczął się w Wielkiej Brytanii w latach siedemdziesiątych, choć tak naprawdę pierwsze zespoły powstały w USA. Podstawowym hasłem głoszonym oprzez ten ruch w tym czasie było "No future!" jako kontestacja dotychczasowego stylu życia dorosłego pokolenia. W tym czasie narodziły się związki ruchów anarchistycznych i lewicowych (lewackich) z muzyką punk. Późniejsze zespoły nie podejmowały już tak wyraźnie wątków politycznych, często w ogóle nie zajmując się polityką, a tylko na przykład problemami społecznymi.
W Polsce ruch "punk" również ciągle istnieje, lecz nie stanowi już takiej siły politycznej, jak w latach osiemdziesiątych, kiedy to powstały najlepsze i najbardziej wyraziste utwory. Wszelkie hasła anarchistyczne, mimo iż ciągle mają zwolenników, powoli odchodzą w zapomnienie.
Większość ludzi zdaje sobie sprawę, że chaos niczego nie załatwi. Że systemu nie można zniszczyć, co najwyżej rozregulować - ale wtedy funkcje tego systemu przejmie inny system. Przykładowo, jeśli Gracze rozbiją lokalny gang lub jedną z grup mafijnych (przypuśćmy przez moment, że to jest możliwe), to miejsce tych struktur mafijnych natychmiast wypełnią jakieś inne - Jakuza, Cosa Nostra, Rosjanie? Albo inaczej - zniszczmy korporację. Pomijam fakt, że to, co ona produkuje, natychmiast zdrożeje na rynkach światowych. Ale czy ktoś pomyślał, że niszcząc na przykład Biotechnicę, tak naprawdę daje pożywkę pozostałym korporacjom? A jest ich już coraz mniej, bo przecież same też dokonują fuzji...
A gdybyśmy na moment zapomnieli o grze? Niech będzie tak, że to Wy stajecie się bohaterami, niech gra toczy się naprawdę. Czy przyjmując definicję cyberpunka z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych (przecież właśnie wtedy powstał cyberpunk!) albo z podręcznika "Cyberpunk 2020" moglibyście się za kogoś takiego uważać?
A przecież żyjemy w czasach, gdy opisywane przez Gibsona i innych wizje przestają być fikcją literacką. Stajemy przed faktem tworzenia się nowego rodzaju społeczeństw - społeczeństw informacyjnych.
Jak połączyć coś, czego do tej pory połączyć się nie dało? Systematyczność i akceptację istnienia systemu z buntem i żywiołem anarchii? Czy można buntować się przeciwko czemuś, czego nie można zniszczyć, bo stan anarchii jest nieosiągalny tak samo, jak stan doskonałej kontroli - a nawet, niestety, bardziej?
Społeczeństwo informacyjne jest nowym rozwiązaniem. Promuje ono nie tylko powszechność dostępu do informacji, ale również uczy, jak aktywnie wykorzystywać swoją informację. W takim społeczeństwie każdy, kto tego zechce, ma prawo wpływać na system. Za pewną cenę.
Nie pragniemy już zniszczyć systemu, bo jeśli ktokolwiek z Was pamięta, to w 1989 roku już raz to zrobiliśmy (to, co było potem, można by nazwać zinstytucjoalizowaną anarchią). To, co trzeba robić w Polsce, to wpływać na bieg wydarzeń. Nie walczyć o to, by ktoś coś zrobił, lecz samemu - biorąc na siebie odpowiedzialność - pokazać, co należy zrobić. Ten kraj gwałtownie tego potrzebuje. I to zarówno w chwili, gdy piszę te słowa, jak i w roku 2020.
Ważne jest jednak, żeby brać na siebie odpowiedzialność i pamiętać, że za wszystko trzeba płacić. Nie tylko za głupotę, ale również za samą możliwość wpłynięcia na wydarzenia. Polski cyberpunk to nie anarchia, do której przekonują nas twórcy amerykańskiej gry. Polski cyberpunk to ruch, który stworzy społeczeństwo informacyjne. To możliwość wpłynięcia na system, w jakim żyjemy przez każdego z nas. Wierz mi lub nie, ale polski cyberpunk obowiązuje Cię nawet, gdy skończysz grać.