Wyszukiwanie

CP: Space
Nowa Gildia RPG: Cyberpunk
Gry fabularne
  Hunter
  Mag
  Mumia
  Wampir
  Wraith
Gildie
  DVD
O nas...
Opracowanie graficzne serwisu
CP: Space - Ucieczka W Kosmos
Ostatnia aktualizacja: 19 kwietnia 2001
Autor: Święty



Naturalnym procesem rozwoju cywilizacyjnego będzie dla człowieka opuszczenie swojej planety. I co tu dużo mówić, do życia w kosmosie nie jest i nie będzie on nigdy przystosowany.

Jest rok 2030. Opuszczamy Ziemię. Nie pytajcie mnie czemu. A czemu ludzie wchodzą na góry? Bo są. Przelatujemy obok Księżyca. Widzimy światła Miasta. Globalne Laboratorium jest po drugiej, ciemnej, stronie. Właśnie zbliżamy się do Nadziei, jak do tej pory największego O'Nila zbudowanego w kosmosie. 50 tysięcy mieszkańców. Obsługa, piloci, ekipy montujące w dokach statki kosmiczne, ambasadorowie, bankierzy, liczące się korporacje, drobni przestępcy odsiadujący swoje wyroki w 0 g, fanatycy tacy jak ja, osoby chore na serce i korzystający z grawitacji w wysokości 60% ziemskiego, jak i zwolennicy seksu przy słabszej grawitacji (naprawdę polecam). Teren wspólny i niczyj równocześnie. Przesiądziemy się tu na nasz statek. W końcu lecimy tylko wahadłowcem Ziemia-orbita.

Nie zobaczycie tu zbyt wiele, ponieważ nie opuścicie izolatek. Nie chodzi o to iż moglibyście kogoś zarazić. Po prostu niska grawitacja i promieniowanie kosmiczne które w normie tu nie jest zrobiło biotechnologom psikusa. Powstały całe masy różnych odmian roślin, które tu się rozpleniły. Wielka i ambitna walka. Człowiek kontra brak ludzkiej wyobraźni. O,... właśnie wchodzimy na nasz statek. Uważam, iż nazwa Głęboka Penetracja Dwa jest bardzo dobrą nazwą dla tego typy statku. Na Marsa będziemy lecieli około 7 miesięcy. Ale to dla tego iż nasze okno nie należy do najbardziej korzystnych. Statki wylatują regularnie co 3 miesiące. Bilety rezerwujemy do roku w przód. Nie martwcie się tak długą podróżą i małą ilością wolnej przestrzeni na statku. Wasze ciała wprowadzimy w stan hibernacji (mam nadzieję iż nikt nie jest uczulony na żabie enzymy?), a wasze mózgi, poprzez wasze procesory, podłączymy do wirtuali. Niestety niewielu z was przechodziło coś więcej niż 3-dniowe szkolenie. Dlatego wszyscy będziemy brać udział w wirtualach symulacyjnych, które przygotują nas do środowiska z jakim się zetkniemy na Marsie. Ja szkolenia już przeszedłem więc będę na Hawajach. To dobranoc.

Ach. I jak szkolenia? Dobrze? A gdzie ten łysy pan z trzeciego rzędu? Zabił go mikrometeor? Zdarza się. I to jest kolejny powód dlaczego ludzie winni siedzieć na planetach. Wolę już monsuny na Marsie niż bliskie spotkania z mikrometeorami. Raz jeden przeleciał mi przez płuco. Jest to raczej mało prawdopodobne, i dlatego nie opłaca się budować silnych pancerzy na statkach. I wiecie co wtedy musiałem zrobić? Po opanowaniu bólu przez procesor, mimo wykrwawiania się, musiałem załatać dziurę by mnie nie wyssało. Ale to już nieważne. Ważne jest to że jesteśmy na MARSIE.

Mars. Czerwona planeta. Za jakieś trzysta lat, proces Terraformacji który niedawno zaczeliśmy, będzie się miał ku końcowi. Rośliny, zwierzęta, powietrze. Coś wspaniałego. Nie bądźcie dla tubylców nieuprzejmi tylko dlatego, iż się urodzili na tym zadupiu. Któryś z nich może wam kiedyś uratować życie. Poznacie ich po wzroście. Są wysocy. Bardzo wysocy.
Rok tu trwa 387 dni, dwa księżyce (Phobos i Deimos), ciśnienie atmosferyczne ponad 100 krotnie słabsze niż na Ziemi, średnia temperatura dzienna zbliżona do ziemskiej - 0 stopni celcjusza. Produkujemy metan, deuter do reaktorów fuzyjnych, opracowujemy technologie na które nikt w tak wygodnych miejscach jak Ziemia by nie wpadł. Działek specjalnie nie sprzedajemy. Za trzysta lat będą miały wartość wprost niewyobrażalnie większą. Miłego zwiedzania. Acha. Jeszcze jedno. Wielu osobom które uważają się za Marsjan marzy się niepodległość od ziemskich rządów i korporacji. Chcą tak jak na Lunie zrobić rewolucję. Niestety Mars po teraformacji będzie drugą, a na dodatek pustą ziemią. Zbyt łakomy kąsek dla Ziemian. Przed przystąpieniem do nich, zastanówcie się. Jeżeli to zrobicie nie będziecie mogli już wrócić na Ziemię.

Jeśli ktoś będzie chciał lecieć ze mną dalej, to zapraszam. Następny przystanek - Kirkwood.
Wasze szkolenia - jak przeżyć naprawdę samemu w PUSTCE.
Witam na Ceresie. Największej planetoidzie Pasa Asteroidów. Zaraz wylądujemy w stacji Kirkwood. Poobserwujcie asteroidy. Jest tu ich naprawdę wiele. Poproszę pilota by kilka najbliższych oświetlił. Są wspaniałe. Wielkie. Mroczne. Niektóre zawierają rzadkie minerały. Dla znalazcy oferują bogactwo... lub śmierć.
Stacja Kirkwood należy do NASA. Jest stacją badawczą. Powstała jako odzew, na zbyt późne zainteresowanie się rządu USA bogactwami kosmicznymi. Rozumiecie. Księżyc - pierwsi byli Japończycy i ich korporacje. Wciąż dominują na tamtych rynkach. O'Nile są korporacyjne. Na Marsa leci każdy, kogo stać na bilet. Na zdominowanie tamtejszych rynków nie ma szans. Więc Kongres zadecydował, iż do żywotnych interesów USA należy eksploracja Pasa. Siedzi tu NASA, kilka autofabryk korporacji (z kapitałem z USA),oraz kilku prywatnych szaleńców. Zwą ich Pasownikami. Czasami można ich spotkać w knajpie na Kirkwoodzie. Żywych. Martwych nie znajdziecie, bo dla takich to próżnia jest cmentarzem. Jeden nawet znalazł asteroid bogaty w metale szlachetne. Niech będzie przeklęty. Teraz przez niego mamy tu mnóstwo amatorów szukających bogactwa. Bez obrazy. Na stacji szybko poznacie wszystkich. Załogi jest około 50 osób.

Acha. Samobójców którzy przed śmiercią chcą obejrzeć ładne widoki zapraszam dalej.
Jowisz. To miło że bieżecie wraz ze mną udział w tej epokowej misji badawczej. Będziemy badać księżyce Jowisza. Ze szczególnym uwzględnieniem Io, Europy, Ganimedesa i Callisto. czy wiecie że Ganimedes i Callisto są tylko odrobinę mniejsze od Ziemi, i większe od Marsa? Pozostałe dwa są porównywalnej wielkości co Mars. Cóż za potencjał. Surowce, grawitacja, duża odległość od Ziemi i cztery ciała niebieskie pod ręką, które być może kiedyś da się sterraformować. Mam nadzieję że wyniki badań będą korzystne. Ale nagroda i tak jest moja. Nie słyszeliście? Ziemskie rządy ogłosiły zereg nagród. Właśnie m.in. za dolecenie na Jowisza i wykonanie szeregu badań. Miało to na celu zmobilizowanie prywatnej inicjatywy do polecenia w kosmos. Rozumiecie. Ja, będąc prywaciarzem, jestem w stanie dokonać pewnych rzeczy po prostu taniej niż agencje kosmiczne. A korporacje mają pewnyzysk na Ziemi. Cóż mogę powiedzieć. Należy ujrzeć Jowisza przed śmiercią. Nigdzie indziejnie ma takiego widoku.