Wyszukiwanie

Średniowiecze
Gildia historii
Gildie
  DVD
Nowa Gildia
O nas...
Opracowanie graficzne serwisu
Wojna Stuletnia - część I
Ostatnia aktualizacja: 2 stycznia 2002
Opracował: Jarosław Lenarczyk Lenar



Był to cykl zmagań francusko-angielskich toczonych w latach 1337 - 1453. Konflikt był skutkiem krzyżowania się interesów Anglii i Francji na terytorium tej ostatniej.

Zasadniczo przyczyny wojny można podzielić na trzy:

  • dynastyczne
  • terytorialne
  • ekonomiczne

Elementem mającym pośredni wpływ na rozpoczęcie zmagań był również konflikt angielsko-szkocki.

W 1328 roku zmarł bezpotomnie, choć nie do końca, jego owdowiała żona była w ciąży, król francuski Karol IV - ostatni syn Filipa IV Pięknego. Pojawił się wówczas problem objęcia tronu Francji.

Trzech kandydatów zgłosiło swoje pretensje do tronu. Pierwszy to Filip hrabia Evreux. Atutem przemawiającym na jego korzyść było bliskie pokrewieństwo z rodziną królewską (Filip III Śmiały był jego dziadkiem, a trzej ostatni królowie byli jego kuzynami). Drugim był Edward III, od niedawna król angielski. Również za nim przemawiały koligacje rodzinne. Jego matka Izabela była córką Filipa IV Pięknego, był ponadto siostrzeńcem trzech ostatnich królów francuskich. Jako król Anglii posiadał księstwo Gujanny - lenno Francji. Z tego względu należał do grona parów Francji (par - wielki wasal korony) i był francuskim możnowładcą. Trzeci kandydatem był Filip Valois. Posiadał ziemie we Francji, był wnukiem Filipa III Śmiałego i kuzynem trzech ostatnich władców. Panowie francuscy najpierw powierzyli mu regencję, a gdy się okazało, że żona zmarłego króla urodziła córkę, uznano go królem. Został koronowany jako Filip VI. Swym panowaniem dał początek nowej dynastii - Walezjuszom. Edward III nigdy nie zapomniał o swoich racjach.

Gujanna własność królów angielskich, lenno Francji to istotniejszy powód. Właśnie ze względu na to, wytworzyła się sytuacja, która nie była czymś nienaturalnym, biorąc pod uwagę ustrój feudalny i zależności lenne. Mianowicie królowie angielscy zobowiązani byli do składania przysiąg lennych koronie francuskiej (robili to niechętnie). Zagrażało to angielskim interesom, zarówno politycznym jak i ekonomiczny. Również Francuzom układ nie był na rękę ze względu na gospodarcze znaczenie ziem - o wiele większe profity Francja wyniosłaby z pełnego ich posiadania. Anglicy dążyli do uniezależnienia swych posiadłości od korony francuskiej, natomiast korona francuska starała się wykorzystać każdą okazję, aby ziemie te Anglii odebrać. Dwukrotnie ogłaszano (Filip IV Piękny i Karol IV) konfiskatę księstwa.

Nie szły za tym prawie żadne konsekwencje, jednak Filipowi VI udało się zmusić Edwarda III do złożenia hołdu z tych ziem (1329 rok). Krępowało to Anglika, jako niezależnego władcę.

Jakkolwiek obok konfliktu terytorialnego w Gujannie ścierały się ze sobą interesy ekonomiczne, jednak to we Flandrii są one najbardziej widoczne. Po stłumieniu przez Filipa VI powstania flandryjskiego (bitwa pod Cassel 1328), opozycja we Flandrii zwróciła się w stronę Edwarda III. W ten sposób poprawiono sytuację polityczną jak i gospodarczą księstwa, ponieważ produkcja sukien we Flandrii zależna była od dostaw bawełny angielskiej.

W 1336 Edward zabronił eksportu tego produktu, co godziło we francuskie interesy. Filip VI odpowiedział aresztowaniem kupców angielskich. Działania obydwu monarchów doprowadziły do pogorszenia się sytuacji gospodarczej Flandrii i doszło do rozruchów miejskich. W 1337 sukiennicy z Gandawy poczęli negocjować z Edwardem. Skutkiem tego było cofnięcie zakazu eksportu bawełny i innych restrykcji. Coraz więcej miast buntowało się przeciwko hrabiemu Ludwikowi de Nevers i jego polityce (profrancuskiej). Naturalnym więc było, że miasta te skierowały się w stronę Anglików stając się ich sojusznikami (1339).

Jeżeli chodzi o Szkocję, sprawa przedstawiła się następująco. Szkoci w Anglii zawsze uważani byli za wrogów. Często wspierani byli przez Francję, która widziała możliwość skierowania uwagi Anglików w innym kierunku, aby w ten sposób łatwiej załatwić swoje interesy. W ewentualnym konflikcie angielsko-francuskim współpraca Francji i Szkocji dawała możliwość prowadzenia wojny przeciw Anglikom na dwa fronty. Wrogość ludności angielskiej do Szkotów, pozwalała moralnie uzasadnić wojnę przeciw Francji jako wojnę z sojuszniczką Szkocji. Społeczne poparcie wypraw na kontynent władcy angielscy zawdzięczali również żądzy łupów i kariery wojskowej przejawinych w szerokich kręgach ludności.

Początek wojny

W 1337 roku Filip VI uznał Edwarda za zbuntowanego wasala, ponadto ogłosił konfiskatę Gujannny. W odpowiedzi na ten krok Anglik odwołał hołd złożony ze swych ziem we Francji. Ogłosił potrzebę odzyskania królestwa Francji, a Filipa uznał za uzurpatora.

Działania wojenne rozpoczęli Anglicy w roku 1339. Działając z Brabantu spustoszyli nadgraniczne księstwa francuskie, po czym nastąpił zastój, gdyż Edwardowi III skończyły się pieniądze.

Na początku 1340 roku na Anglicy zaczęli przygotowania do nowej wyprawy. Pojawił się problem jak przerzucić wojska na kontynent, bowiem od jakiegoś czasu na Kanale działała flota francuska. Wobec braku innego rozwiązania król angielski zdecydował się ją zaatakować.

Do spotkania obydwu flot doszło 24 czerwca 1340 w zatoce Sluys. Francuzi zostali zaskoczeni. Okręty angielskie były świetnie obsadzone przez licznych łuczników i piesze rycerstwo. Było ich natomiast nieznacznie mniej. Skutkiem zaskoczenia Francuzi nie byli w stanie zorganizować skutecznej obrony. Jedyne okręty, które mogły z powodzeniem zadać Anglikom duże straty, być może nawet rozstrzygnąć bitwę na korzyść Francuzów - galery kastylijskie, wycofały się zaraz na początku bitwy. Dzięki przewadze w ,,sile ognia'' (łucznicy), rycerstwu oraz przybyłym posiłkom flandryjskim, flota Edwarda odniosła zwycięstwo. Na najbliższe kilkanaście lat Anglicy stali się panami Kanału. Z około 200 francuskich okrętów z pogromu wyszło 20 -30.

Bez przeszkód Edward ląduje we Flandrii i tym razem także po spustoszeniu francuskich hrabstw granicznych kończą mu się pieniądze. Nie dochodzi do rozstrzygnięcia mimo, że zebrała się francuska armia.

Skutkiem wydarzeń roku 1340 było zdobycie przez Anglików panowania na morzu oraz gigantycznych kłopotów finansowych (niektórzy wierzyciele Anglika zbankrutowali).

Dzięki wmieszaniu się w spór o sukcesję bretońską, Edward zdołał obsadzić garnizonami niektóre miasta bretońskie, uzyskując dogodne bazy wypadowe.

Rok 1346...

Rok ten stał się brzemienny w skutki dla obydwu królestw. Anglicy wspominają go z sentymentem, Francuzi woleli by o nim zapomnieć. A.D. 1346 ruszyła nowa wyprawa pod dowództwem nie kogo innego, ale samego Edwarda III. W zamyśle on i jego armia lądować mieli w Gujannie. Niestety pogoda sprawiła, że do Gujanny dotrzeć było nie sposób. Król zdecydował się na lądowanie w Normandii. 10 lipca 15 000 - 20 000 (?) Anglików wylądowało w okolicy normańskiego miasta St. Vaast. Edward w raz z armią ruszył w głąb kraju i zaczęło się wielkie łupienie, czyli to po co żołnierze angielscy przypłynęli. W Normandii z wyjątkiem kilku miast (np. Caen.) nikt nie stawił oporu. Filip VI zebrał armię i czekał. Pierwszą poważną przeszkodą okazała się dla Anglików Sekwana. Zdołali przekroczyć ją dopiero w Poissy, niedaleko Paryża, którego okolice zostały ograbione. Po przejściu rzeki angielskie wojska ruszyły w kierunku Flandrii. Ten etap marszu nie był już tak przyjemny jak wNormandii. Francuskie oddziały, niezbyt co prawda liczne, stawiały opór. Również Król Filip VI zdecydował się w końcu na atak na osłabionych Anglików. Przed tymi wyrosła kolejna rzeka, Sommą zwana. Ponownie pojawił się ten sam problem: którędy to przejść. Na nieszczęście dla Francuzów, ich wrogowie złapali wieśniaka, który wskazał bród niedaleko Abbeville. Opóźnienie kosztowało Anglików drogo, ze względu na to, że Filip był tuż za nimi... Przyparty do muru Edward zdecydował się stawić Francuzom czoła. 24 sierpnia zmęczona armia angielska rozbiła obóz niedaleko Crecy i czekała na wroga.

Bitwa

Spotkanie pod Crecy było pierwszą wielką bitwą tej wojny. Jest ważnym wydarzeniem w historii wojskowości, ponieważ została w niej zastosowana innowacyjna taktyka angielska, wykorzystująca jako podstawową broń długi łuk angielski. Przeciwnikami były dwie armie o zasadniczo innym sposobie prowadzenia walki: francuska złożona z nie karnego feudalnego rycerstwa oraz angielska, w której skład wchodziła piechota (większość stanowili łucznicy) i rycerstwo, w przeciwieństwie do francuskiego karne i stające do bitwy w szyku spieszonym.

Od 24 sierpnia Anglicy odpoczywali i umacniali swoje pozycje. Zostały one świetnie wybrane, armia angielska stanęła na wzniesieniu górującym nad okolicą, dzięki temu posunięciu łucznicy łatwiej mogli prowadzić ostrzał, a wróg - przede wszystkim kawaleria, musiał atakować pod górę. Wykopano wilcze doły, pozycje otoczono częstokołem. Edward III dysponował ok. 12 000 ludzi (do 7000 łuczników, ok. 2000 rycerstwa, reszta to piechota).

Kiedy Anglicy odpoczywali, Francuzi w zmęczeniu i nieładzie pokonywali ostatni odcinek dzielący ich od wroga. 26 sierpnia Edward podzielił swoje wojsko na trzy grupy, ustawione zostały w linie. Na skrzydłach znajdowali się wysunięci nieco do przodu łucznicy. Tego dnia po męczącym marszu z Abbeville nadeszli Francuzi pod wodza samego Filipa VI. Prowadził on armię złożoną z ok. 30 000 ludzi. 2/3 stanowił kwiat francuskiego rycerstwa, pozostałe oddziały składały się z piechoty. Francuzi dysponowali najętymi kusznikami genueńskimi.

Po krótkim odpoczynku i równie krótkiej burzy Francuzi rozpoczęli bitwę. Genueńscy kusznicy stojący przed frontem armii zaczęli ostrzał. Strzelali pod górę, więc nie zdołali zadać wielkich strat. Filip VI nie chciał słyszeć o odkładaniu bitwy. Ignorując rady dowódców, zniecierpliwione rycerstwo rozpoczęło szarżę. Pierwszą jej ofiarą padli stratowani Genueńczycy. Gdy tylko Francuzi znaleźli się w zasięgu, angielscy łucznicy wypuścili strzały. Szarżująca konnica została przetrzebiona. Rycerze ginęli od strzał lub byli tratowani przez kolejneszarżujące linie. Impet szarży powstrzymały angielskie długie łuki oraz atak pod górę. Tym Francuzom, którzy przeżyli ostrzał i zbliżyli się znacznie do wroga wydawało się, że za chwilę wpadną w jego szyki i wyrżną wszystkich.

Właśnie wtedy konie wpadły w wilcze doły. Pogłębiło to zamieszanie wśród atakujących, kolejne linie zostały ostrzelane przez łuczników, dla których były celem idealnym. Wreszcie dumne rycerstwo dopadło Anglików. Z furią przystąpiono do ataku. Angielska piechota zastawiła się włóczniami i w zwartym szyku, wsparta przez spieszone rycerstwo skutecznie stawiła czoła Francuzom. Rozmieszczone wśród Anglików armaty, powodowały wielki huk, który płoszył konie. Tymczasem do szarży ruszyła kolejna linia Filipa. Ci którzy przeżyli grad strzał wpadli w tył zdziesiątkowanych rycerzy, uczestników pierwszego ataku. Tłok był tak wielki, że wielu rycerzy nie mogło dopchać się do pierwszej linii. Tymczasem mimo odwagi jaką wykazali się wrogowie Anglików, stanowiska Edwarda pozostały nietknięte. Francuzów odrzucono z ogromnymi stratami. Niektóre źródła podają, że do wieczora rycerstwo Filipa przypuściło piętnaście szarż. Wszystkie odparto, sam Filipzostał rannyi salwował się ucieczką. Bitwa skończyła się po zmroku. Okazała się wielkim tryumfem Edwarda III. Nie brał on udziału w walce, dowodząc swoim wojskiem z dogodnego punktu w trzeciej linii zadał klęskę najlepszej armii w Europie. Straty angielskie szacuje się na 100 - 300 ludzi, Francuzów poległo o wiele więcej, ponad 1500 rycerzy i kilka tysięcy piechoty. Na polu pozostali król Czech Jan Luksemburski, hrabia Alencon - Karol brat Filipa VI, oraz kilku innych hrabiów.

Bitwa była szokiem dla Europy. Pokazała, jak zdyscyplinowana i wyszkolona piechota może skutecznie stawić czoła rycerstwu. Stała się przełomem w sztuce wojennej.

Anglicy objuczeni łupami pomaszerowali na północ. W 1347 zdobyli Calais. Dawało to bazę blisko wybrzeży Anglii i flandryjskich sojuszników. Kampania zakończyła się. Podpisano rozejm, który trwał do 1355 roku.

Wznowienie wojny

Jesienią 1355 roku, wsławiony uczestnictwem w bitwie pod Crecy, angielski następca tronu, syn Edwarda III, Edward zwany Czarnym Księciem wyruszył z Gujanny w głąb Francji na czele niewielkiej, liczącej kilka tysięcy ludzi armii. Była to wyprawa czysto łupieżcza, zakończona sukcesem. W grudniu Anglicy wrócili do Bordeaux. Tymczasem w Calais lądował sam Edward III. Francją władał wówczas Jan II Dobry. Przewidywano, że w przyszłym roku Anglicy podejmą nową wyprawę. Król francuski zaczął energiczne przygotowania do wojny. Anglicy nie zawiedli francuskich nadziei. Latem książe Lancaster uderzył na Normandię, a Czarny Książę powiódł swoich ludzi z Gujanny. Chcąc połączyć się z Lancasterem dotarł do Loary. Jan II Dobry postanowił zaatakować dużo słabszych Anglików. Ze swoją 20 000 armią ruszył na Czarnego Księcia. Anglicy znaleźli się w odwrocie. Pod Poitiers Edward - książę Walii oczekiwał Francuzów i 19 września 1356 doszło tu do bitwy. Jej przebieg był prawie identyczny jak Crecy, z tym że Anglicy nie poprzestali na działaniach defensywnych. Mały oddział (500-600 konnych rycerzy i ok. 100 konnych łuczników) okrążył francuskie pozycje i dzięki zaskoczeniu rozbił jeden z ostatnich francuskich korpusów. Do niewoli dostał się Jan II Dobry. Traktowano go po królewsku. Władzę we Francji przejął syn króla - Filip. Anglicy tymczasem pragnęli wykorzystać pewien chaos, który powstał w związku ze swoim zwycięstwem. Jesienią 1359 Edward III wylądował w Calais. Skierował się na Reims. Miasto nie zostało wzięte.

Następnego roku udał się Edward pod Paryż. Był tak zajęty wojną na kontynencie, że nie zwrócił uwagi na fakt odzyskania przez Francję inicjatywy na morzu i możliwości ataku na Wyspę. Dzięki polityce Filipa Szkoci zagrozili Anglii z Północy. Wszystkie te okoliczności sprawiły, że spod Paryża król angielski musiał się wycofać. Zawarto pokój w Bretigny. Anglicy otrzymali niezależną od Francji Akwitanię, hrabstwa Ponthieu, Montreuil, Guines.

Okup za Jana Dobrego wynosić miał 3 000 000 skudów. Edward III miał zrzec się pretensji do tronu i tytułu króla Francji, roszczeń do niektórych terytoriów. Pokój ratyfikowano w Calais w 1360.

Francuzi atakują

Do 1369 roku było spokojnie. Doszło co prawda do walk w Hiszpanii, gdzie popierając swoich sojuszników interweniowały obydwa państwa. Sytuacja Akwitanii, gdzie z ramienia Anglii władzę sprawował Czarny Książę, dostarczyła powodu do rozpoczęcia wojny. W tymże roku król Francji Karol V ogłosił konfiskatę księstwa. Zaczęła się wojna. Francuzi posiadali licznych sojuszników. Przede wszystkim zreorganizowano armię. Anglia miała w tym czasie kłopoty. Król był stary, a przez kraj dopiero co przetoczyła się dżuma. Akwitanię zaatakowano jeszcze w 1369. Aby zminimalizować prawdopodobieństwo klęski, unika się bitew. Zdobyto kilka prowincji. 1370 rok - Anglicy spróbowali kontrofensywy. Większośc ich wojsk rozbił pod Pontvallain Bertrand du Guesclin. Angielska flota również ponosi klęskę pod La Rochelle. Francuzi odbijają kolejne prowincje Akwitanii. Pobici zostają Bretończycy - sojusznicy Edwarda III. Kolejna angielska ofensywa dowodzona przez Jana z Gandawy, księcia Lancaster nic nie osiągnęła. Anglikom pozostało tylko Calais i wybrzeże od Bordeaux do Bayonne. Z rokiem 1375 zaczęto negocjacje. Dwa lata później wojna potoczyła się dalej.

Umarł Edward III (1377) i Czarny Książe (1376). Świetnie przygotowana flota francuska dokonała spustoszenia wybrzeży angielskich. Pobity został Karol Zły - sojusznik angielski. Nie udało się Francuzom zneutralizować Bretanii, Karol V chciał włączyć ją do swoich dóbr, wobec czego Bretończycy chwycili za broń. W roku 1380 umiera Karol V. Francja jest prawie wyzwolona. Anglicy trzymają jednak główne porty.

Na kilka lat zapanował spokój. Pierwszy ruch wykonali Anglicy. W 1383 r. niewielka armia wylądowała we Flandrii, osiągając niewiele. Francuzi planowali desant na rok 1385 jednak na skutek zaangażowania części wojsk we Flandrii, zamiar spalił na panewce. Po nieudanej angielskiej wyprawie do Kastylii (Hiszpania), Francuzi znowu zaczęli przygotowywać inwazję. Miała nastąpić w 1387. Również ona nie doszła do skutku. Anglicy mieli własne problemy ze Szkocją, więc rok później zawarto rozejm.