Wyszukiwanie

Varia
Gildia Rycerska
Nowa Gildia
Gildie
  DVD
Sposoby walki w bractwach rycerskich
Ostatnia aktualizacja: 5 czerwca 2001
Zebrał: Starlift



Zastanawialiśmy się ostatnio na grupie dyskusyjnej Gildii Rycerskiej nad sposobami i metodami walki w bractwach. Próbowaliśmy rozgraniczyć walkę na tą w bractwach posiadających pieniądze (np. na zakup sprzętu) i w bractwach, które niestety jeszcze nie posiadają odpowiednich funduszy. Tu rodzi się też jeden z podziałów na bractwa z długim i krótkim stażem w RR. Przeczytajcie owoce naszej dyskusji.

Dyskusję rozpoczął Richard Rahl: "Zauważyłem pewne rozgraniczenie w sposobach walki różnych bractw. Biedniejsze bractwa (na ogół) walczą szybko, silnie, niemalże dziko, starają się chyba odwzorować realia walki. Leżałoby chyba w ich interesie, aby oszczędzać sprzęt. Natomiast bractwa bogatsze walczą raczej w sposób... hmm... bardziej teatralny, starając się oszczędzać drogi sprzęt i siebie nawzajem. Nie twierdze wcale, że któryś z tych sposobów jest lepszy, czy gorszy. Jednak chciałbym poznać wasze zdanie na ten temat."

Pierwszy swoje zdanie wyraził Jaśmin, który całkiem niedawno założył bractwo i siłą rzeczy należą, na razie, do tych 'biedniejszych: "(...) nie wiem, czy da się odwzorować realia walki Jeśli chcielibyśmy to zrobić, to w rachubę wchodzą tylko korbacze i topory, bo mieczami nie ma żadnego odwzorowania - jaka to walka, jeśli nie można robić pchnięć, a tylko ciecia? Czyli jest to zwykle ograniczanie możliwości miecza. Nie walczymy szybko - chociaż przy kiju, na początku, to była szybka walka, bo kij jest szybki i wymaga finezji. Silnie? Nie bardzo, po prostu szybko się wtedy męczymy, co innego tarcza i coś w drugą łapę - inaczej niż silnie się nie da walić :)". To jego zdanie na temat realizmu walki, a oto, co myśli na temat teatralności: "(...) czyli krzesają iskry:) [red.: o walce teatralnej]. Wygląda to bardzo przezabawnie taka walka teatralna:) widziałem kilka takich i jedyne co było w nich zabawne i fajne, to jak sobie dosłownie po "ryju" pancerną rękawicą dali, albo okładali tarczami leżącego woja, a gawiedź się śmiała - jeśli tak się rozumie "teatralność" hmmm. Może to były tylko przypadki, ale widziałem jeszcze teatralne: wytracenie broni z ręki przeciwnika i żeby go totalnie ogłupić, to rzucamy w niego własnym mieczem i walimy go rękawicą po hełmie:); rozumiem kwestię bezpieczeństwa itp., ale czy walka teatralna to nie sztuka dla sztuki? Dla radości gawiedzi tylko robiona? Doprowadzając z kolei do skrajności, to polecić można chiński teatr walki, gdzie sztuka walki doprowadzona jest do perfekcji, pomimo tego, że to przedstawienie - coś takiego można oglądać, może jest to też kwestia początkowego wyszumienia się? Nie wiem, raczej jest to też kwestia pierwszych wzorców, zdrowego rozsądku u osób zakładających bractwo i egzekwowania też pewnych zachowań?"

Odpowiedź na list Richarda przysłał też Robert Bagrit: "Ufffff. Rozgraniczenie walk nie jest na biedne i bogate. Są pokazowe, czyli te teatralne, gdzie walka jest wyreżyserowana i ludziska "ochuja" i "achuja". I jest walka, że tak powiem "kto wygra", gdzie ludzie po prostu walczą. I tu można podzielić walkę na taką, gdzie szermierki jest zero, tylko aaaaaaaa, łup, dup, cap i taką, która jest oparta na wiedzy z traktatów i w miarę możliwości dokładnie odtwarzana, jak to właśnie bywało. Taka walka zazwyczaj trwa krótko i mało efektownie. Myślę też, że zależy jeszcze od doświadczenia bractwa.". Richard Rahl podjął polemikę: "ale to właśnie biedniejsze bractwa kładą nacisk na szybkość i tym podobne cechy swoich walk. Może dlatego, że są to zapaleńcy, którzy lubią to, interesują się tym, próbują to odtworzyć, ale brakuje im środków na droższy sprzęt. Z kolei bogatsze (może dostanę op(...) za ta uwagę), które "liznęły" już trochę grosza, chcą to robić mniejszym kosztem: zdrowia itd.? Z kolei bogatsze bractwa, zauważyłem, czasem maja tendencję do wywyższania się nad biedniejszymi kolegami "po fachu". Niestety, nie jest to moja osobista opinia, lecz wynika to z doświadczenia. Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie tak robią, może trafiłem na pojedyncze osoby". Jaśmin spróbował podsumować: "Ja raczej patrzę pod kątem wiek==>kasa==>forma walki. To jasne, młodzi nie maja kasy i walczą ostro, bo adrenaliny dużo i jest zabawnie. Starsi, maja za to kasę, rodzinę, dobry sprzęt, ale za bardzo do walki... to eh.... po prostu już się wyszumieli - młodsi - szkoła średnia, studenci, osoby na dorobku, starsi - hm... nie wiem, reszta cala.". Nieco odmienne zdanie (choć podobne) ma Robert Bagrit: "(...) myślę, że osoby starsze (...) zauważyły, że nie trzeba lecieć z toporem na oślep z 'grrrr' na ustach i waleniem byle mocno, by pokonać przeciwnika. Myślę, że nie chodzi tu o uszkodzenie sprzętulecz o sposób. Mają więcej rozwagi, doświadczenia, ale i pewnie też masz trochę racji.". Agata Witkowska  zgodziła się z Robertem: "Z  moich doświadczeń wynika, że niestety - im ktoś młodszy to walczy bardziej głupio i ryzykancko, wpakowując maximum sił w pierwszych parę ciosów, żeby potem dostawać zadychy. Oczywiście nie można generalizować, znam trochę wyjątków". Goblin: "Muszę się z tym troszkę nie zgodzić, bo według mnie największy wpływ na sposób walki ma trening i jeżeli ćwiczy się z ludźmi, którzy nie walczą głupio i ryzykancko to będzie się walczyło rozważniej od początku. Inaczej ma się ta kwestia w przypadku, gdy całe bractwo jest młode i nie ma kogoś, kto by im pokazał, że można walczyć bez tego 'grrrr".

W taki mniej więcej sposób zakończyła się dyskusja na temat sposobu walki (a wywiązało się wiele nowych, ciekawych tematów). Myślę, że w każdej z wypowiedzi jest sporo prawdy, bo zdarzają się różni ludzie i "nie można generalizować". Zapraszam do dalszych refleksji.