Ostatnia aktualizacja: 24 maja 2001
Autor: Maciej Dzierżek
Podstawą żywota każdego rycerza była walka z wrogiem.
Część z nas przystąpiła do RR właśnie po to, by z mieczem w ręku móc stanąć w wielkiej bitwie u boku przyjaciół. Pamiętajmy jednak, że my tylko odgrywamy średniowiecznych rycerzy. Właśnie bitwom i zachowaniu na nich chcę poświęcić ten tekst.
Okazji do wystąpienia w bitwie jest w czasie sezonu wiele. Na każdym turnieju organizowana jest przynajmniej jedna bitwa, a czasem i więcej. Jest to doskonała okazja do sprawdzenia swych umiejętności w szermierce i do pokazania swego, jakże mozolnie kompletowanego, stroju i uzbrojenia. Jest to też niezwykłe przeżycie, a emocje są tym większe, im więcej zbrojnych wystąpi w bitwie. Nawet "starych rutyniarzy" ekscytuje udział w Bitwie pod Grunwaldem. I tu dochodzimy do sedna sprawy, bowiem my wcale nie bierzemy udziału w bitwach. Występujemy w inscenizacjach bitw, a jest to ogromna różnica, o czym niektórzy zdają się - w ferworze walki zapominać i przestają zwracać uwagę na najbardziej podstawowe nawet względy bezpieczeństwa. Zdarza się też, że niektórzy nie zdają sobie sprawy z oczywistych dla innych spraw.
Pierwszą z podstawowych zasad jest to, że nie walczymy na serio. Udajemy, że jesteśmy śmiertelnymi wrogami i chcemy się nawzajem pozabijać, ale to tylko widz oglądający nasze popisy z boku ma odnieść takie wrażenie. My musimy skupić się na tym, aby nie zrobić ani "przeciwnikowi", ani sobie krzywdy. Zadajemy więc ciosy zgodnie z ogólnie panującymi zasadami i nie używamy sztychów. Zwracajmy także uwagę na stan uzbrojenia naszego partnera i uważajmy, aby nie trafić go na przykład w nogi, które ten ma całkowicie nie chronione.
W czasie walki nie powinno się także wykonywać ciosów z zamachami, gdyż zdarzyć się może, że swym mieczem zahaczymy kolegę z drużyny, a nie wiadomo, jak się to może skończyć. Ciosy z zamachami są bardziej widowiskowe, ale wykonujmy je tylko wtedy, gdy jesteśmy całkowicie pewni, że nasz zamach natrafi tylko na powietrze, a nie na innego walczącego.
Oczywiste jest, że nikt nie chce zostać "zabity" w czasie walki, ale wiadome jest, że organizatorzy przewidzieli jakiś scenariusz i cała bitwa jest zaplanowana. Kiedyś więc przyjdzie ten moment, gdy musimy paść i trzeba to zrobić, aby nie zepsuć widowiska i zabawy zarówno innym, jak i sobie. Chociaż wyimaginowana śmierć wyklucza nas z bitwy, to jednak zabawa wcale się nie kończy, a wręcz się zaczyna, gdyż zwykle po bitwach następują biesiady, na której trzeba stawić się z wysoko podniesioną głową - bez względu na to, czy padło się jako pierwszy, czy też jako ostatni. Nie ma to znaczenia, gdyż wspólnie tworzymy widowisko i gdy się podobało, to możemy uważać się za zwycięzców.
W czasie walki może zdarzyć się mnóstwo nieprzewidzianych sytuacji i ważne jest, aby nie tracić zimnej krwi, chociaż czasami może to być trudne. Przy odpowiednim użyciu organu zwanego mózgiem, nic złego nie powinno się stać i wszyscy będziemy mogli uczestniczyć w biesiadach, wspominając kolejną udaną bitwę. Czego sobie i Wam życzę.