Wyszukiwanie

Artykuły
Gildia Star Wars
    Spotkania
    Konwenty
    Organizacje
    Fan fiction
    Artykuły
    Polemika
    Wywiady
    Książki
    Inne
    RPG
    Karcianki
    Inne
Gildie
  DVD
O nas...
Opracowanie graficzne serwisu
Eter - rzecz zbędna, czyli jak te mysliwce manewrują.
Ostatnia aktualizacja: 22 listopada 2001
Autor: RAJ



Jedną z licznych często dyskutowanych kwestii Gwiezdnych Wojen jest sposób manewrowania statków kosmicznych, zwłaszcza myśliwców. Lucas nie ukrywał, że sceny walk myśliwców były wzorowane na powietrznych walkach podczas II wojny światowej. A ponieważ jak wszyscy wiemy w próżni nie ma atmosfery więc powstał problem - to co widzimy na ekranie nijak nie przystaje do podstawowych praw fizyki. Gdyby był to jakiś nieistotny film, to problem by nie istniał. Ale to są kultowe Gwiezdne Wojny.

Są trzy możliwe podejścia do tej sprawy.

  1. Próbować wyjaśnić i uzasadnić tę nieprawidłowość.
  2. Przyjąć ją jako dopust boży i nie komentować.
  3. Całkowicie zignorować (czyni tak np. pewien mój znajomy Mistrz Gry - u niego statki korzystają z silników manewrowych).

Do niedawna byłem zwolennikiem drugiej opcji, ale podczas dyskusji na zupełnie inny temat wpadłem na pewien pomysł... Jednak najpierw opiszę dotychczasowe ustalenia zwolenników jedynki.

Wymyślili oni Eter. Cóż to takiego? Ano dziwna substancja tudzież energia, która przenosi w próżni dźwięk oraz stawia opór taki sam jak atmosfera. Moim zdaniem jest to piramidalna bzdura. Skoro stawia opór to musi wywierać ciśnienie. Skoro wywiera ciśnienie to automatycznie próżnia przestaje być próżnią. A co to oznacza dla kosmologii? Dużo, ale nie jest moim celem wyłuszczanie tego wszystkiego tutaj. Na razie przyjmijmy, że eter nie wytrzymuje konfrontacji z podstawowymi zasadami astrofizyki.

Okazuje się, że jednak, że istnieje zupełnie odmienne, co ciekawe - z punktu widzenia fizyki, możliwe do przyjęcia wyjaśnienie.

Zacznijmy od tego, że na filmach wyraźnie widać, że została opanowana technologia antygrawitacji (land speedery, bezproblemowe poruszanie się po pokładach statków kosmicznych). Co więcej w "ESB" jest scena gdy Han i inni zupełnie normalnie poruszają się we wnętrzu asteroidu. A przecież tam nie powinno być tak silnej grawitacji... Jedyne możliwe wyjaśnienie to posiadanie przez "Sokoła" generatora grawitacji, który jest w stanie wytworzyć pole grawitacyjne na zewnątrz statku. Co więcej linie sił pola nie są skierowane w stronę generatora. Wszystko to oznacza, że pole takie działa również na statek kosmiczny, który je wytwarza.

Teraz czas na trochę teorii fizycznej (będę się starał pisać zrozumiale i przystępnie, dlatego też prośba do zdeklarowanych fizyków, nie czepiajcie się terminologii i innych uproszczeń).

Wykonywania skrętu należy rozpatrywać efekt działania sił, a dokładnie wypadkowej działających sił.
Samolot posiada silnik, który wytwarza siłę działającą wzdłuż jego osi i ukierunkowaną w przód. Jednak atmosfera stawia samolotowi opór (jest to siła działająca wzdłuż osi samolotu ale ukierunkowana w tył). Jak pamiętamy z działań na wektorach, wypadkową tych dwóch sił jest siła ukierunkowana wzdłuż osi samolotu o wartości będącej różnicą wartości tych sił. Dzięki temu samolot leci prosto. Jeżeli chce skręcić to wystarczy, że stery zmienią położenie i wtedy, dzięki oporowi atmosfery, pojawiają się dodatkowe symetryczne siły - które jednak nie działają wzdłuż osi samolotu. Efektem działania tych sił jest wykonanie przez nasz samolot skrętu po łuku.

 

a - siła wytwarzana przez silnik samolotu
b - siła oporu atmosfery
c - siły poziome powstające podczas manewrowania sterami
d - siły pionowe powstające podczas manewrowania sterami

W próżni nie ma oporu atmosfery, więc aby statek mógł skręcić, konieczne jest wytworzenie odpowiednich sił przez silniki manewrowe. Co więcej silniki te muszą być odpowiednio ukierunkowane - cztery silniki z dyszami skierowanymi bezpośrednio w tył (jak to ma miejsce w przypadku X-winga) nie zapewniają w próżni żadnych możliwości manewrowych (tu powinien być kolejny wywód dlaczego tak jest, ale jeśli ktoś zna się na tym, to sam potrafi to wykazać, jeśli zaś się nie zna, to go tylko ten wywód znudzi).

I to właśnie brak odpowiednich silników, który wytwarzałyby odpowiednie siły stanowił od dawna problem, nad którym biedziło się już wielu fanów Star Wars.

Wiemy już jednak, że jesteśmy w stanie uzyskać odpowiednie siły przy użyciu generatora grawitacji!

Pozostaje niewielki problem - dlaczego pole to nie jest generowane w taki sposób aby statek zachowywał się tak jak powinien zachować się w próżni (co jest korzystniejsze niż zachowywanie się jak w atmosferze)?

Da się to wytłumaczyć ograniczeniami technicznymi.
Wystarczy przyjąć, że generowane pole może być jednorodne (takie gdzie w każdym punkcie pola działa identyczna siła) lub niejednorodne (takie gdzie w różnych punktach pola działają różne siły), ale jeśli jest niejednorodne, to musi być symetryczne względem osi generatora manewrowego. Aby móc manewrować statek musi korzystać z pola niejednorodnego (jednorodne po prostu by go przesunęło bez obracania). W efekcie działania takiego pola oraz silników głównych (zapewniających ruch do przodu) statek zachowuje się dokładnie tak jakby znajdował się w atmosferze...

Moim zdaniem takie wytłumaczenie jest dużo lepsze niż ten cały eter.

Co Wy na to?